EDUCATIO DOMESTICA

         Educo domi, to po łacinie „uczę w domu”, ale też wychowuję, hoduję, wyciągam – same dobre rzeczy – i chcę dawać swoim dzieciom,  co stanowi kwintesencję tego, co w edukacji domowej najlepsze. Najlepsze dla uczących i nauczanych.

I nie dzieje się żadna socjalizacyjna krzywda dzieciom, bo rodzice, którzy chcą dla dziecka jak najlepiej, nie tylko dają mu wiedzę, ale też zapewniają towarzystwo do zabawy. A że Bydgoszcz to nie bezludna wyspa, na socjalizację, jak każdy mieszczuch, jesteśmy wręcz skazani. Tym bardziej, że dzieci socjalizują się, a więc uczą funkcjonować w społeczeństwie, w kontakcie z dorosłymi, a nie z dziećmi. Z dziećmi się po prostu bawią. To niestety nie jedyny mit związany z tym tematem.

Jak to wygląda na co dzień? I czy jest bajecznie?

Bywa, choć nie w czerwcu, miesiącu egzaminacyjnym. Egzaminy w edukacji domowej, to temat zdecydowanie niedopracowany przez ustawę, która wymagałby modyfikacji ukierunkowanej na dobro i możliwości dziecka.

 

Jak zacząć ED?

Uwolnić edukację.

Mój edukacyjny GURU o ED.

Skarb edukacji domowej.

Forum ED

Wywiad z dr Budajczakiem

 

 

 

A LeeAnn śpiewa o tym, co warto po sobie zostawić:

 

 

  • #1 napisane przez ~Paulina
    około 1 lat temu

    Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego tak wiele złego mówi się na edukacje domowa.

    • #2 napisane przez Daria
      około 1 lat temu

      Gdzie się mówi? Bo osobiście się nie zetknęłam. Co najwyżej z niezrozumieniem, ale to zrozumiałe :)

  • #3 napisane przez ~czytaniomania.pl
    około 1 lat temu

    Ja spotkałem się z tym, że edukacja domowa jest beznadziejna.

    • #4 napisane przez Daria
      około 1 lat temu

      ED to narzędzie. Można je wykorzystać beznadziejnie, można znakomicie albo po prostu najlepiej jak się da.
      Oceny tego zjawiska są dwie: subiektywna i obiektywna. Którą z nich są oceny z egzaminów? Moje doświadczenie kilkunastu egzaminów mówi, że zdecydowanie tą pierwszą!

Brak trackbacków.