FOZZ to mały pikuś – Angelina Jolie i nowa Mega Afera!

A jaki to ma związek z amputacją kobiecego biustu?

 

„W Polsce 100% ludności posiada umiejętność czytania i pisania, 98% nie wie w jakim celu.”

dr Jerzy Jaśkowski

 

Po “Mordach Katyńskich”, w których straciliśmy 75% profesorów, 56% lekarzy i 28% inżynierów,  niewiadoma ilość oficerów, (brak danych), pracowników administracji (brak danych), praktycznie znikła w Polsce warstwa zwana elitą intelektualną i całkowicie zniszczono ziemiaństwo, szlachtę. Wielokrotnie wspominali o tym tacy autorzy, jak ks. Kneblewski, czy Stanisław Michalkiewicz.

Każda grupa plemion, aby przekształcić się w naród, musi stworzyć warstwę posiadającą umiejętności przewidywania skutków rozmaitego rodzaju zdarzeń. Wydarzenia związane z obcinaniem piersi jednoznacznie wskazują, że w Polsce takiej grupy brak. Pojawiające się tu i ówdzie głosy, próbujące bagatelizować, lub ośmieszyć całą sprawę, bardziej wskazują na działania agentów wpływu, aniżeli na chęć wyjaśnienia sprawy.

Polski system ubezpieczeń zdrowotnych działa na zasadzie przymusu. Państwo ściąga pieniądze od obywateli bardzo restrykcyjnie i praktycznie nigdy nie rozlicza się z tych kwot. Jak do tej pory, w okresie minionych 15 lat nie znalazłem rozliczeń żadnego z wojewódzkich oddziałów NFZ. Wydawanie pieniędzy przez NFZ jest okryte głęboką tajemnicą. Nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego tzw. limity badań w państwowej placówce, jaką jest Akademia Medyczna, kończyły się na przykład już w lipcu, czy sierpniu, a w prywatnym szpitalu były aż do końca grudnia. Innymi słowy, cały system opiera się na:

1. Restrykcyjnym pobieraniu pieniędzy od obywateli.

2. Gromadzeniu ich w jednym worku.

3. Rozdziale do wybranych instytucji według nieznanego klucza.

4. Najczęściej pieniądze trafiają do prywatnych korporacji, na przykład farmaceutycznych, według zaleceń bliżej nieznanych ekspertów. Tak się dzieje pomimo posiadanej wiedzy, że szczepienia nie mają znaczenia medycznego. I tak wprowadzono przymus szczepień. Poza tym niepotrzebne wydatki, jak choćby zakup centralny około 200 ultrasonografów przez Ministerstwo Zdrowia, tylko dlatego, że syn ministra pracował w firmie handlującej ultrasonografami. Zakupy hurtowe szczepionek to wypływ z kasy państwa ok. 200 000 000 zł, a będzie większy, ponieważ do tej chwili obowiązuje u nas 16 szczepionek, a w USA aż 45. I cały czas owi bliżej nieznani eksperci leją krokodylowe łzy, że jesteśmy daleko w tyle za czołówką światową. Ostatnio producenci szczepionek załatwili sobie centralną sprzedaż poprzez Unię Europejską.

5. Zdziwienie budzi nazywanie tych wystawionych osobników ekspertami, ponieważ trudno znaleźć jakiekolwiek ich prace, które upoważniałyby do takiego tytułu. Zawsze zresztą trudno uzasadnić, dlaczego urzędnicy wybierają znajomych króliczka na ekspertów. W 2009 roku ONZ na podstawie jakiś nieujawnionych do dnia dzisiejszego ekspertów ogłosiła stan pandemii. A nasi spolegliwi ex… tak to nadal nazywają, chociaż już dawno udowodniono, że z tą grypą to był tylko blef. Wyciekło jednocześnie do prasy, że przynajmniej kilku tych “ekspertów inaczej”, było finansowanych przez firmy szczepionkarskie. Straty, jakie poniosły poszczególne rządy, wynosiły po kilka miliardów euro.

Jaki to ma związek z obcinaniem biustów u kobiet?

Sensacyjna wiadomość obiegła prasę głównego nurtu, że znana aktorka Angelina Jolie dokonała profilaktycznego, czyli zapobiegawczego, obcięcia obu piersi. Nie wiem, czy to jest prawda, ponieważ aktorki na ogół są znane z opowiadania różnych dziwnych rzeczy, które potem okazują się literacką fikcją. Nie można także brać na poważnie ich oświadczeń prezentowanych w gazetach, ponieważ trudno sprawdzić, co jest aktorskim wybrykiem, grą wyreżyserowaną przez pijar i rozmaitej maści menadżerów, a co prawdą. Tego typu paniusie uzyskują dostęp do mediów tylko wtedy, kiedy odgrywają określoną rolę.

Być może jest to próba tuszowania skandalu, jaki wywołała ta pani, jako przedstawiciel ONZ, angażując się w akcje szczepienia dzieci w Afryce, co spowodowało dziesiątki tysięcy powikłań poszczepiennych. Podobnie zebrała negatywne opinie w związku z “adopcjami” dzieci z Somalii i Etiopii do Danii. Dzieci były sprzedawane za kilka dolarów, a duńskie rodziny płaciły firmie po 100 000 euro. Warunki przetrzymywania dzieci były skandaliczne. Po nagłośnieniu całej sprawy musiał interweniować rząd duński. Akcję przerwano.

Przechodząc do obcinania piersi. Nie jest to nic nowego, podobno już przed tysiącem lat były takie panie, nazywane obecnie Amazonkami, które dla poprawy strzelania z łuku obcinały sobie biusty. Czy to naprawdę poprawiało celność, nie wiem. Nigdy sobie biustu nie obcinałem. Pomimo atrakcji optycznych i nie tylko, biust kobiet to tylko kawałek tłuszczu i niewiele ma wspólnego ze strzelaniem. Niestety, trzeba brać pod uwagę jeszcze jeden problem. Pani A. Jolie dość często przeprowadzała operacje plastyczne. Implanty piersi powodują rozciąganie skóry i po kilku latach to wiotczenie jest wyraźnie widoczne. Być może chodziło o kolejną zmianę implantu. Zwykle trzeba to robić co kilka lat. Pani A. Jolie ma 38 lat [43?] i niestety w tym zawodzie są już młodsze, atrakcyjniejsze i bardziej agresywne kobiety.

Czyli zamiast zwykłej wymiany silikonu dorobiono legendę. Zawsze to lepiej brzmi.

Natomiast nagłaśnianie sprawy przez wszystkie media nie tylko w Polsce, wskazuje z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że akcja jest przygotowana i kontrolowana choćby przez producentów silikonów, lub przez korporacje biotechnologiczne. Wskazują na to również materiały ukazujące się w mass mediach, dotyczące wszczepiania silikonu gdzie się tylko da, na przykład w pośladki. Zaangażowanie żydowskiej gazety dla Polaków, tj. Gazety Wyborczej [St.Michalkiewicz], przeprowadzającej rozmaitego rodzaju wywiady i podającej informacje rzekomo naukowe, najdobitniej świadczy o tym, że cała akcja jest z góry przygotowana.

Wracając do nowotworów piersi.

Jak podał  „The Times of Izrael” z dnia 15.05.2013r. pani A. Jolie obcięła sobie piersi z powodu posiadania genu BRCA 1, który wg niej, aż o 87 % podwyższa możliwość wystąpienia raka piersi. Dalej podaje się, że gen ten najczęściej spotyka się u kobiet z Europy Wschodniej, pochodzenia żydowskiego, czyli u potomków Chazarów. W związku z faktem, że “szansa” zachorowania na raka piersi u kobiety wynosi ok. 0.5% [po 65 roku życia wzrasta do 2.5%], a u kobiet grupy “genetycznej” jest podobno ok. 12 razy większa, to znaczy, że ok. 6% z pośród nich może zachorować, a nie jak podano, 87%. W USA uważa się [czyli nie jest to udowodnione], że około 5% raków piesi związanych jest z tym genem. Ale z drugiej strony udowodniono, że stosowanie dezodorantów zawierających aluminium jednoznacznie przyczynia się do wzrostu raka piersi.

Jest to choroba stosunkowo łatwa do wykrycia. Sprawdzonym sposobem jest oczywiście samokontrola kobiet. Najlepiej w czasie kąpieli, która powinna odbywać się przynajmniej raz na kwartał [Kontrola piersi, nie mycie. Podobno u kobiet Napoleona był to rzadziej wykonywany zabieg higieniczny.] Przeciętnie wyedukowana kobieta potrafi rozpoznać zmianę poniżej 0.5 cm, a to jest taka wielkość, która całkowicie bez problemów może być wyleczona. Wiadomo już od co najmniej 20 lat, że wszelkiego rodzaju mammografie tylko zwiększają częstotliwość występowania zmian nowotworowych. Szczególnie nowo wprowadzone techniki 3D, z powodu większej mocy promieniowania. Samo posiadanie jakiegoś genu nie powoduje automatycznie wystąpienia raka. Do tej pory znamy jakieś 4% działań tych 30 000 jednostek zwanych genami. Większość z nich jest tzw. niema. To znaczy, że lekarze nie wiedzą, za co są one odpowiedzialne. Przykładowo, jedna tylko witamina D uczynnia ok. 3000 genów, czyli prawie 10%. W Polsce natomiast, od 20 lat, wszelkiej maści “specjaliści inaczej”, najczęściej w porankach telewizyjnych, straszą kobiety zachorowaniem na czerniaka – bardzo złośliwą postać nowotworu, odradzając opalanie, a więc w konsekwencji zmniejszenie koncentracji witaminy D w organizmie.

Po pierwsze, nie ma związku pomiędzy zachorowaniem na czerniaka, a opalaniem się; jest związek pomiędzy rakiem skóry, ale ta zmiana jest bardzo łatwo uleczalna. Na czerniaka chorują głównie adwokaci, aktorzy, ludzie wolnych zawodów, posiadający nadmiar gotówki przeznaczanej na kosmetyki. Bardzo rzadko chorują brukarze, czy rolnicy, a więc osoby narażone na dużo większe operacje słoneczne, ale nie stosujący takiej gamy kosmetyków. Duża część kosmetyków zawiera formaldehyd, znany środek rakotwórczy. Jeżeli więc ktoś się pacykuje takimi kremami, to trudno się dziwić, że po latach choruje na czerniaka. Podobnie we wszelkiego rodzaju szamponach i mydłach specjalnych, także jest formaldehyd. Norma polska dopuszcza zawartość formaldehydu w 1 litrze szamponu dla dzieci do 50 mg, a dla dorosłych do 500 mg. Na jakim szamponie widzieliście, Drodzy Czytelnicy, napis: zabronione dla dzieci?

Po drugie, jak kupujecie krem to “stoi na nim napisane”: przechowywać w lodówce? Nie, a dlaczego ten tłuszcz w kremie nie jełczeje? Oto jest pytanie! Tak wiec nie wińcie drodzy “specjaliści”, Pana Boga za raka. Słońce świeci parę tysięcy lat, a “epidemię czerniaka” mamy od jednego pokolenia. I najważniejsze: większość nowotworów piersi występuje u kobiet, które mają obniżoną zawartość witaminy D, poniżej 20 ng/l, przy normie ok. 50 – 70 ng/l. Chociaż od co najmniej 30 lat znany jest związek pomiędzy poziomem witaminy D w organizmie, a rakiem piersi, generalnie nie znam przypadku aby to podstawowe badanie [tj. 25 OH D] było przez onkologów zlecane. Badania naukowe udowodniły już przed wielu laty, że odpowiedni poziom witaminy D [ rzędu 50 - 70 ng/l] jest w stanie zmniejszyć ryzyko wystąpienia raka piersi aż o 90%.

Drogie Panie, którym już poobcinano piersi, uprzejmie proszę o poinformowanie mnie, u której z WAS przed zabiegiem, w chwili podejrzenia raka, wykonano to proste badania?

Podobnie u kobiet po menopauzie można zapobiec powstaniu raka piersi aż o 77% poprzez utrzymywanie odpowiedniego poziomu witaminy D. Jedyną miarą odpowiedniego poziomu jest badanie 25 OH D w surowicy. W przypadku bardzo niskich poziomów [a w swojej praktyce miałem i takie panie, u których koncentracja wynosiła 4 ng/l], badanie powinno być wykonywane co 4-6 tygodni, a przy normalnych poziomach [ rzędu 50 - 70 ng/l] co 4 -6 miesięcy. Najlepszym uzupełnieniem niedoboru witaminy D jest picie tranu. Jest jednak pewien problem. Duża część producentów hoduje dorsza, tak jak w Polsce hoduje się świnie. W tej sytuacji producenci dokarmiają świnie, tj. chciałem powiedzieć dorsze, czy też inne ryby genetycznie modyfikowaną soją, ponieważ jest tania. Niestety, na wszelki wypadek brak jest jakichkolwiek badań medycznych, czy tak otrzymany tran jest jeszcze tranem, czy już nie. Brak także odpowiedzi na pytanie jak się taki produkt wchłania. Dlatego badania poziomu witaminy D trzeba robić co 4-6 tygodni.

Znam przypadki, że spożywano tran systematycznie, a poziom z 28 ng/l po lecie, spadł w okresie 6 tygodni, pomimo opróżnienia 3 butelek tranu, do 17 ng/l ? Czyli coś tu było w tym kupowanym w aptekach produkcie nie tak. Najlepszym uzupełnieniem poziomu witaminy D jest opalanie się. Wiadomo jednak, że kobieta pracująca nie może w południe siedzieć na słońcu. Musi przecież robić karierę, w którą ją wrobiły rozmaitego rodzaju feministki i organizacje kobiece. Musi być samodzielna zawodowo, z rakiem lub bez piersi, ale kogo to obchodzi. Nie po to starsi i mądrzejsi [St.Milakiewicz] wykupili od razu, po 1990 roku prasę, aby nie kręcić lodów. Poprzez zmasowane pranie mózgu, [a kobieta prawnik, lekarz, czy sprzątaczka, są tak samo podatne na “urodę”, tylko ceny są inne], starają się tym biednym istotom wcisnąć, pod pretekstem poprawy urody, rozmaitego rodzaju świństwa. Pranie mózgu polegało na straszeniu opalaniem się, w związku z czerniakiem, co jest wierutną bzdurą. Potem do sprzedaży wprowadzono mleko UHT, które tak naprawdę jest zabielanym płynem, o wątpliwej wartości odżywczej. Takie działania spowodowały, że poziom witaminy A i wapnia u ludzi, jeszcze bardziej spadał.

Dawniej, za komuny, to przynajmniej dzieciom podawano tran. Od 1971 roku ten niewątpliwie dobry zwyczaj został zaniechany. I jak możemy to zaobserwować, żadnemu ekspertowi, czy konsultantowi z pediatrii, ginekologii i położnictwa, czy też onkologii, zupełnie to nie przeszkadzało i nie przeszkadza do dnia dzisiejszego. Pomimo 20 lat “nowej” Polski żadna władza nie wykazała chęci powrotu tranu do szkół.

Tylko w okresie ostatnich kilku lat pojawiło się ponad 200 badań potwierdzających związek pomiędzy poziomem witaminy D, a ok. 16 rodzajami raka. Tylko w Polsce cisza, tyko Polska, czy raczej polscy eksperci rządowi, śpią spokojnie. Więc przed podejmowaniem decyzji o obcinaniu biustów, sprawdźcie sobie Drogie Panie najpierw zawartość witaminy D w organizmie [badanie 25 OH D]. Jest to tańsza i bardziej skuteczna metoda profilaktyki. Jednocześnie jest ona powtarzalna, a nie jak mastektomia, jednorazowa.

Tutaj należy podkreślić, że akcja prania mózgów i zachęt do amputacji będzie się rozwijała. Już ukazują się wywiady z rozmaitego rodzaju psycholożkami, seksuolożkami, zachęcające do tego rodzaju zabiegów. Z wypowiedzi tych “ekspertów inaczej” można się od razu zorientować, że w ogóle nie rozumieją podstawowego pojęcia, jakim jest słowo PROFILAKTYKA. Dalsza dyskusja na tym poziomie jest nie tylko zbędna, ale jest zwykłą stratą czasu. Podsumował to jeden z blogerów, pisząc, że najlepiej by było, aby profilaktycznie dokonały u siebie amputacji mózgów. Nie wnikam, czy i jak bardzo używanych. Już nawet prokuratura w Polsce doszła do wniosku, że opinie psychologów nie mogą być podstawą działania organów sprawiedliwości.

W moim przekonaniu cały cyrk wokoło tej aktorki ma podtekst ekonomiczny i służy napędzaniu klientek chirurgom plastycznym i przemysłowi silikonowemu oraz firmie Mriad Genetics MG, lub odwrotnie. Akcje firmy MG dzięki grze p. Jolie wzrosną o miliardy dolarów. Firma na pewno podzieli się z chirurgami etc. Przypomnijmy, że cała chirurgia plastyczna wszczepiania biustów rozpoczęła się w 1986 roku. Branża daje ogromne możliwości naciągania kobiet. Jest to stosunkowo łatwe od kilku tysięcy lat, bowiem wyobrażenia kobiet o pięknie ciała nie zmieniły się. Róż i tusz zawsze były w modzie, od starożytnego Sumeru. Trudno się więc dziwić, że obecnie, w okresie naukowej dezinformacji ludzi, zwanej potocznie marketingiem, tyle kobiet nabiera się na to. Bardziej interesujące są natomiast inne problemy. Dlaczego na przykład ministerstwo zwane Ministerstwem Oświaty, posiadające wiedzę, że tylko 6 klas jest w Polsce obowiązkowe, nie wprowadza nauki higieny i badania własnego ciała przez szczególnie dziewczynki? Pozostaje to słodką tajemnicą zatrudnionych w nim i innych urzędach odpowiedzialnych za oświatę, kobiet. Można rozważać, czy to jest działanie celowe, mające napędzać wzrost liczby przewlekle chorych, jako motoru działania przemysłu farmaceutycznego, czy zwykła głupota mądrych inaczej? Z osobistego doświadczenia wiem, że profilaktyką w NFZ zajmuje się osoba po 3 miesięcznych kursach.

Proszę zauważyć, że wszelkie te instytucje oświatowe walczą o wprowadzenie lekcji kopulacji, a zupełnie pomijają podstawową sprawę, jaką jest nauka o zdrowiu i profilaktyce. Czyżby te panie urzędniczki miały takie problemy w tym przedmiocie? Wiadomo, czym skorupka za młodu…

Wszelkie te organizacyjki feministyczne, rzekomo występujące w obronie kobiet, zupełnie olewają zdrowie tych kobiet. Można nawet, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością twierdzić, że zachowują się tak, jakby były stworzone i finansowane przez przemysł, w celu zwiększania populacji kobiet przewlekle chorych. Przecież ŻADNA z tych feministek, z p. prof. Środą na czele, nigdy nie ostrzegała kobiet, że wszczepianie implantów do piersi powoduje konieczność powtarzania tych operacji mniej więcej co 5 lat. Czyli nowe koszta. Oczywiście można nie wymieniać implantu, ale rozciągnięta skóra będzie sięgała do pępka. Może to dla feministek piękny obraz? One zawsze wszystko widziały inaczej. Dodatkowym problemem medycznym z silikonem jest brak jakichkolwiek badań, wykluczających jego toksyczność. Te krótkookresowe wyniki nie są wynikami naukowymi. Dopiero po kilkunastu latach będzie można powiedzieć, czy silikony nie powodują raka. Czyli zamieniła baba siekierkę na kijek. Prawdopodobieństwo raka piersi jest rzędu 0.5%, a jeszcze można je zmniejszyć o 90%, poprzez utrzymywanie właściwego poziomu witaminy D, a przy silikonach może być 100% implantowanych? I co wtedy drogie panie, po 20 – 30 latach, zrobicie?

Wygląda na to, że te “wybrane feministki” z A. Jolie na czele, po prostu sprzedają pozostałe kobiety w ręce przemysłu.

Podsumujmy: w Polsce rodzi się ok. 300 000 – 350 000 dzieci. Około połowa z nich to dziewczynki. W przygotowaniach planu biznesowego można spokojnie brać pod uwagę co najmniej 10 – 15 roczników kobiet pomiędzy 35, a 50 rokiem życia, którym dzięki zastraszeniu można będzie amputować piersi. Daje to liczbę koło 2-3 milionów kobiet Niech tylko 1-3% z pośród nich uda się namówić na “profilaktyczną” amputację piersi. Koszt jednego zabiegu z implantami to ok. 5000 – 10 000 zł. Może być wyższy, w zależności od …….[ wpisać właściwe słowo proszę]. Pomnożenie tych dwóch liczba daje kwotę od 30 000 000 000 złotych do 50 miliardów złotych. Jest się więc o co bić.

Tym bardziej, jak znam urzędnicze życie, po pewnym czasie NFZ obejmie ubezpieczeniem przynajmniej część tych biednych istot i strumień pieniędzy z naszych podatków popłynie do prywatnej kieszeni, na zasadzie: „mów mi do ręki nie do ucha”. Przecież to nie jest nic nowego. Nie tak dawno w sejmie przeforsowano ustawę o przymusie szczepień, bez podania jakichkolwiek powodów medycznych, czy naukowyc, tego przepisu. A suma przeznaczona na szczepienia i wypływająca z Kraju jest ok. 15 razy mniejsza od spodziewanych zysków z amputacji. No ale nie bądźmy drobiazgowi, trzeba uwzględniać inflację.

Urzędnicy byli tak pewni zaklepania ustawy przez posłów, że nawet nie zadali sobie trudu podania do publicznej wiadomości grupy tych ekspertów, którzy rzekomo opracowali ten kalendarz szczepień. I do dnia dzisiejszego, od 22 lat, pod kolejnymi papierami nigdy nie ma żadnych podpisów. Jest tylko slogan Ministerstwo Zdrowia.

Kolejną sprawą są najnowsze badania udowadniające, że duża część tych zmian chorobowych u kobiet znika sama. Czyli wymagają tylko obserwacji i monitoringu. Dlaczego więc nie uświadamia kobiet na ten temat? Musicie sami, Drodzy Czytelnicy, odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Te pieniądze – podobnie jak większość pieniędzy za “szczepienia”, wypływa bezpowrotnie z Kraju, zubażając nasz i tak ubogi system opieki zdrowotnej. W stanie wojennym na zdrowie przeznaczano ok. 10.5 % PKB, a obecnie ok. 4.5%. Na leki refundowane NFZ wydaje ok. 8 miliardów, a społeczeństwo ok. 17 miliardów. A podobno jest ubezpieczone…

Jak wiadomo, obecnie UE będzie kupowała “hurtowo” szczepionki, czyli wypływ pieniędzy ulegnie istotnemu zwiększeniu. Konkretnie, to w 2009 roku W. Brytania, czy Francja, zakupiły prawie 2 razy więcej szczepionek, aniżeli jest mieszkańców w tych krajach. I żaden urzędniczyna nie został ukarany za taką malwersację, czyli dzieje się to pod opieką polityczną. Możesz być pewien Czytelniku, że u nas będzie tak samo, jeśli nie gorzej. Tak więc porównanie z aferą FOZZ jest jak najbardziej na miejscu. W FOZZ-ie “przerzucono do nieznanych bliżej krajów” wg wyroku sądowego tylko 400 milionów. Według opracowania prof. prof. M.Dakowskiego i J.Przystawy było to k. 20 miliardów .

Tylko musisz zastanowić się Drogi Czytelniku, jak szybko wszelkie wartości etyczne upadły w naszym kraju. Do tej pory żaden prawdziwy ekspert nie zaprotestował przeciwko tej ogólnoświatowej akcji biznesowej. Bardzo śmieszne jest w tej sytuacji tłumaczenie się dr B. Piechy, senatora PiS, [przedrukowywane w całej prasie], ze swojej wypowiedzi, stosunkowo krytycznej do tego rodzaju masochizacji aktorki A. Jolie. Czyżby zadziałały niewidzialne ręce rynku? A może starsi i mądrzejsi [St. Michalkiewicz] pogrozili palcem za rozbijanie interesu?

Broń biologiczna.

Skąd w ogóle pojawił się ten gen BRCA 1, czy BRCA 2? Otóż w ramach badania broni biologicznej, chłopcy z wojska wpadli na pomysł opracowania takich wirusów, czy bakterii, które będą atakowały wybrane połączenie genowe. Już od 1986 roku zarówno w USA, jak i w Izraelu, czy Rosji, istnieją specjalne laboratoria. Skąd wiadomo, że to chodziło o Chazarów? Ano Izrael próbował znaleźć różnice pomiędzy Palestyńczykami i Żydami. I znalazł BRCA. Stąd już jeden krok do opracowania nowej broni. W Polsce w tych badaniach przodował Szczecin, ale tam była owa dywizja NATO-wska. Dlaczego zdecydowano się na geny “piersi”? To proste, kobiety o wiele łatwiej przestraszyć “zdrowiem i urodą”. Żaden facet nie chodziłby dobrowolnie na badania tego typu.

 

Mała dygresja. Państwo Chazarów, ludów mongolskich, istniało na terenach Europy Wschodniej, południu obecnej Ukrainy, mniej więcej od V wieku. W 612 roku przeszło na judaizm. Zostało rozbite w 829 roku przez Olga Kijowskiego. Z niewiadomych powodów w Polsce zmieniono ich nazwę na Tatarów. Jeszcze po II Wojnie Światowej babcie straszyły wnuków Wielkim Żydowiną, czyli najazdami zagonów mongolskich. Po 1946 roku dużą część potomków Chazarów przesiedlono na tereny obecnego Pomorza Zachodniego [szczecińskie, koszalińskie]. Stąd zainteresowanie NATO badaniami mniej więcej jednolitej populacji chazarskiej i łatwiejszymi do przeprowadzenia, aniżeli na Ukrainie, nie będącej w NATO.

No i takie odkrycie trzeba było sfinalizować, czyli dobrze sprzedać. Powstała specjalna firma Myriad Genetics MYGN, która opatentowała cały system badania tego genu. Potem wystarczył już odpowiedni marketing i straszenie kobiet. Wg analityków system ten to zysk rzędu 14 miliardów dolarów. I wszystko szło tak dobrze do 12 maja 2009 roku, kiedy to ACLU i Public Patent Fundation złożyła pozew, że nie można patentować genów ludzkich.

Prawdopodobnie w MYGN niektórym świat zwalił się na głowę. Trzeba było odeprzeć atak. A po co są aktorzy? Zawsze ładne opakowania są po to, aby zakryć pustkę środka. W dniu 30 listopada 2012 roku Sąd Najwyższy USA zgodził się rozpatrzyć argumentację w sprawie zdolności patentowej ludzkich genów. 15 kwietnia 2013 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych podał, że decyzji można oczekiwać w tym roku.

Zdecydowana większość lekarzy i naukowców stoi na stanowisku, że patentów Pana Boga nie wolno sobie przywłaszczać. Jakiego zdania będzie Sąd?

I tak to wygląda w świetle faktów. Widzicie więc drodzy Państwo, że jest się o co bić.

 

dr Jerzy Jaśkowski

Ps.1 Ciekawe jak długo IPN będzie utajniał w swoich archiwach materiały dotyczące Informacji Wojskowej związane ze “służbą zdrowia”.

 

Ps.2 Drzewiej, lekarze wymieniali uwagi na tematy medyczne, na stronach branżowych wydawnictw. Jednak od 20 lat brak polskich czasopism medycznych uniemożliwia taką wymianę. Jedynym sposobem poinformowania społeczeństwa jest internet.

 

Ps.3 Od miesiąca maja 2012 roku ginie w internecie cała masa publikacji – pojawia się tekst: strona error, albo pojawiają się napisy “W twoim kraju zabronione”. No ale oczywiście żadnej cenzury nie ma!
Ps.4 Byłoby bardzo ciekawe przedstawienie finansowania tych badań piersi. Kto z tzw. ekspertów i ile otrzymał od NATO, czy Brukseli…