Czyli ogłupiania Polaków ciąg dalszy.
dr J. Jaśkowski
Pamiętaj, jeśli jakąś chorobą nagle się interesują urzędnicy i politycy przygotowując ustawy, preparują je na zlecenie firm farmaceutycznych.
Kolor żółty w medycynie wcale nie kojarzy się z kwiatkami na łące, ale ma znaczenie pejoratywne. Najprościej oddaje to, oczywiście z całym zrozumieniem nieprofesjonalności, poniższa internetowa definicja: „żółte papiery tzn. że jest psychopatą, psychicznie chory, niezrównoważony, nigdy nie wiadomo, co takiej osobie odbije i może być niebezpieczna”.
W takiej sytuacji zupełnie niezrozumiałe jest posługiwanie się żółtym kolorem, w celu zwiększenia sprzedaży szczepionek. Chyba że chodzi o wskazanie aktualnego stanu umysłowego osób kupujących te szczepionki.
Ale ad rem.Wbrew temu, co usiłują nam wmówić rozmaitej maści politrucy, zatrudnieni na etatach oświatowych, system edukacji istniejący w Polsce od co najmniej 1772 roku ma tylko jeden cel. Tym celem jest stworzenie politycznie poprawnego robota, nie myślącego i nie zadającego pytań, które mogą postawić w niezręcznej sytuacji aktorów sceny politycznej. System ten, dzięki istnieniu telewizji, internetu, przybrał jeszcze bardziej skuteczną, choć i zabawną i tragiczną formę.
Otóż starsi i mądrzejsi wprowadzili obowiązek płacenia podatków mniej więcej o 800% wyższych, aniżeli istniejące w czasach rozbiorów. I o dziwo, nikt się nie buntuje. Okazało się bowiem, że wystarczy tzw. wybrańcom zapewnić odpowiedni poziom życia, tj. fura, skóra i komóra, a już nic więcej ich niepokoić nie będzie. Wynajmuje się tych aktorów do realizacji pewnego etapu, a potem odsuwa lub usuwa.
Działa to tak. Najpierw te 6 milionów obywateli tworzących PKB  musi wpłacać podatek w wysokości ustalanej przez aktorów sceny politycznej. Jest to typowe dla cywilizacji bizantyjskiej, szczególnie  w wydaniu pruskim. Urzędnicy, to copozostało po podzieleniu między siebie, przeznaczają na przykład na oświatę. To przecież urzędnicy ustalają liczbę i rodzaj przedmiotów na poszczególnych uczelniach. To oni podają liczbę godzin z danego przedmiotu. To oni opracowują tzw. testy, czyli klapki na mózg dla uczących się. Przecież taki absolwent musi się w przeciągu tych lat edukacji zupełnie odzwyczaić od kojarzenia faktów. Musi tylko odpowiadać na pytania. Najlepiej – tak – nie.
Takim przedmiotem wymyślonym przez urzędników w Polsce jest chociażby marketing, popularnie zwany systemem naukowym oszukiwania ludzi, czyli wciskania towaru nikomu do niczego niepotrzebnego. Ale  jest problem. Mamy uczelnie państwowe, a przedsiębiorstwa prywatne. Czyli za pieniądze podatnika przygotowujemy automaty dla prywatnych korporacji, najczęściej zachodnich. W jakim celu? Przecież te korporacje i tak są zwolnione z podatków i cały zysk wywożą za granicę.
Taki adept marketingu, aby się wykazać, musi w danym przedsiębiorstwie zwiększyć sprzedaż, czyli zyski. Może to robić w rozmaity sposób, byle tanio i szybko. Pracodawca czeka na dochód. Jeżeli nie nastąpi on w odpowiednim czasie, to zwalnia takiego „specjalistę”.
Co robi nasz „specjalista”? Ma dwie drogi: albo wymyślić jakiś slogan reklamowy, znaleźć atrakcyjny towar albo, co jest znacznie prostsze, przekonać urzędnika do wprowadzenia odpowiedniej ustawy. Jak wiadomo, jest to zdecydowanie tańsze i szybsze i nosi nazwę lobbingu. O nazwie gwarowej nie wspomnę, aby nie być posadzony o sianie  defetyzmu.Stąd mamy tak częste nowelizacje ustaw. No, żeby wszystko grało, to jeszcze muszą być przepisy wykonawcze do tych ustaw, czyli na przykład zalecenia do San-epidów, aby karały rodziców nie szczepiących dzieci, czy lekarzy nie wywiązujących się z realizowania ilości szczepień, czyli tzw. poziomu wyszczepialności.
W ten prosty sposób, tanio, ponieważ jest to robione za społeczne pieniądze, osiąga się odpowiedni zysk, który zostanie przedstawiony poniżej. W celu odpowiedniego nagłośnienia sprawy, specjalne reklamówki medyczne w rodzaju Medycyny Praktycznej, za pomocą urzędników przemienione zostają  w punktowane czasopisma medyczne. Zamieszcza się w nich  następnie odpowiednie opracowania, mające rozgrzeszać lekarzy z zajmowania się handlem.
Przypomnę, że w tym celu stworzono system podnoszenia edukacji medycznej, obowiązkowej, ustalając arbitralnie ilość punktów niezbędnych do awansu. Innymi słowy, młody adept medycyny musi w określonym czasie zdobyć odpowiednią liczbę punktów. A najłatwiej jest to osiągnąć poprzez tego rodzaju czasopisma.
W ten sposób koło się zamyka . Widocznie cosik ostatnio nie idzie w tym interesie, ponieważ żółty tydzień był organizowany tylko raz do roku, w miesiącu kwietniu. Dublowanie akcji po raz drugi w ciągu roku, czyli wydawanie dodatkowych pieniędzy, świadczy o załamaniu  się systemu sprzedaży szczepionek. Oczywiście, czym większa liczba osób biorących udział w tym interesie, tym moralność musi być niższa. Jest to zgodne z prawem Newtona i dokładnie opisane przez pana prof. Wolniewicza.Przedstawia tą sytuację poniższy rysunek.

 

Przechodząc do omówienia szczepionki tzw. WZW B, przede wszystkim, i wielokrotnie już o tym pisałem, nie ma żadnych podstaw medycznych, ani naukowych, na stosowanie tego preparatu u dzieci. WZW B jest uznawane na świecie za chorobę weneryczną. Tylko zacofani urzędnicy kraju nad Wisłą usiłują nadal nazywać to żółtaczką wszczepienną. Do tej pory jednak nie przeprowadzili ani jednej pracy naukowej, udowadniającej, że wirus przeżywa operację w autoklawie. Pomimo braku jakichkolwiek dowodów na skuteczność takiej szczepionki, urzędnicy zaordynowali podawanie jej dzieciom w pierwszej dobie po urodzeniu. Ciekawe jakie to dziecko, z wyjątkiem „eksperymentów” seksuologów w rodzaju Kisneya, ma kontakty płciowe? Poniższy wykres unaocznia bezsens stosowania szczepionki przeciwko WZW.

 

Wyraźnie widoczny jest na powyższym wykresie spadek zachorowań, który wystąpił na długo przed wprowadzeniem szczepionek. Szczepienia wprowadzono w Polsce dopiero w 1997 roku, a praktycznie po 2000r. Jedyna praca opublikowana ostatnio w Polsce i wydrukowana w reklamówce przemysłu szczepionkarskiego, Medycynie Praktycznej [z litości nie wymienię nazwiska autorów], była na tak niskim poziomie, że nie została uwzględniona w żadnej analizie.
Dlaczego więc podaje się szczepionki małym dzieciom? Odpowiedź jest prosta: ponieważ wystąpienie powikłań można zrzucić na istniejące zmiany, takie jak: wadę genetyczną, wadę wrodzoną, ukrytą chorobę i wmówić  biednej matce, że to jej wina, że dziecko ma na przykład autyzm. Albo, że umarło z powodu SID. A prawda jest taka, że podawanie dzieciom w pierwszym półroczu jakiejkolwiek  szczepionki jest błędem medycznym i powinno być tak traktowane przez sądy. I nie ma znaczenia jakiś tam dekret urzędniczy. W prasie zachodniej wprost używa się terminu “eksperymenty norymberskie“. Żaden  szanujący się lekarz nie może się zasłaniać wytycznymi odgórnymi, tak jak nie mogli hitlerowcy. Jest to niestety branie udziału rzekomo uczciwego człowieka w grzechu strukturalnym dokładnie wyjaśnionym tutaj….
Małe dziecko ma przeciwciała od matki do 6-9 miesiąca życia. Jeżeli jest karmione piersią, to jeszcze dłużej. Odporność, po szczepieniu,  jeżeli w ogóle istnieje, jest bardzo krótkotrwała ok.3-5 lat. A gdzie 5 czy 8 letnie dziecko ma uprawiać seks, aby się zarazić żółtaczką?  Jak wiadomo, od co najmniej 20 lat, większość zakażeń WZW B następuję w czasie seksu. Chyba tylko w ideologii gender, którą na siłę wprowadza się w Polsce, znaleźć można uzasadnienie dla tak wczesnych szczepień. Po drogie, wbrew straszeniu wakcynologów, przebieg WZW Bwcale nie jest taki tragiczny. Około 50% zakażeń tym wirusem mija bezobjawowo. Ale sam fakt ekspozycji zapewnia odporność dożywotnią. U dalszych 30 % zakażonych wystąpią objawy podobne do grypy. Także ta grupa nabywa odporność dożywotnią. Tylko u 20 % zakażonych mogą wystąpić objawy żółtaczki. Ale  95% tych chorych [z 20%] zostaje wyleczonych samoistnie, z nabyciem odporności do końca życia.
Teraz porównaj PT Czytelniku. Jeżeli matka  przebyła zapalenie i posiada przeciwciała, to przekazuje je noworodkowi. Zabezpiecza go więc przed chorobą. A czy kiedykolwiek u takiego jednodniowego dzieckawykonano badanie, czy on posiada przeciwciała, czy też nie? Nie !! U żadnego malucha, ani u jego matki, nie przeprowadza się badań, tylko każdemu ładuje szprycę, bo to są pieniądze dla producenta. A pracownik służby zdrowia [pomimo, że posiada tytuł lekarza, niewiele ma wspólnego z lekarzem], działa jak sprzedawca. Tak wiec tylko 5 %  może zachorować i być nosicielem. Czyli tylko u 1% może się rozwinąć  przewlekłe zapalenie wątroby, wymagające leczenia. A najciekawsze jest to, co podał przedstawiciel Zarządu Zdrowia stanu Illinois na przesłuchaniu publicznym: “Nie, nie mamy żadnych wyników badań przeprowadzonych u niemowląt, wskazujących na skuteczność szczepionki. Jedyne wyniki badań, jakie posiadamy, dotyczą dzieci 5-10 letnich.” [Kongres Kwartalny 25 sierpnia 2000.pg 647]
Czyli nasi wybawcy od chorób – inaczej, bez przeprowadzenia odpowiednich badań, trują nasze dzieci! Notowane powikłania po szczepieniu to nie tylko drażliwość, czy drgawki, ale zapalenia mózgu ze wszelkimi trwałymi następstwami, reumatoidalne zapalenia stawów, zapalenia nerwu wzrokowego ze ślepotą, stwardnienie rozsiane, zespół Guilliana – Barrego, neuropatie. Starczy?! Zanotowano w sumie już około 1500 zgonów po szczepieniu  WZW B w USA.
WZW B jest rzadką chorobą u noworodków. W USA na 3 900 000 urodzeń zanotowano tylko 54 przypadki żółtaczki B. Ale zaszczepiono prawie 4 miliony niemowląt. Jeżeli w POlsce proporcie są podobne, to przy 300 000 urodzeń rocznie jest 5, 6 przypadków zachorowań. Ale z kasy społecznej do prywatnych kieszeni wypływa jakieś 30 000 000 złotych rocznie. Jest się o co bić, nieprawdaż? I trzeba gnębić tych rodziców, którzy nie szczepią dzieci.
W tym samym roku wg VARES  wystąpiło aż 1080 powikłań po szczepieniu. Przypominam, że według oficjalnych danych zgłaszanych jest to tylko 5-10% faktycznych powikłań, ze względu na ograniczenia możliwości zgłoszeń.
Przypomnę także, że w Polsce ustawa o obowiązku zgłaszania powikłań od 1964 roku jest martwa. Na stronie PZH nie znajdziecie Państwo żadnych danych. I tak jest przez ponad 50 lat. Pół wieku. I nikogo to literalnie nie obchodzi. A podobno są specjalne instytucje powołane do kontroli ustaw sejmowych. Czyli, że co najmniej 20 razy więcej zachorowało dzieci na żółtaczkę w wyniku działania wakcynologów, aniżeli od wirusa. Dodatkowo, w grupie wiekowej od 0 do 1. roku życia, zanotowano aż 47 zgonów dzieci.
Innymi słowy, aby ta grupa banksterów się nachapała, to aż tyle dzieci musiało umrzeć!!! Kolejnym krajem, który zanotował ostatnio zgony po szczepieniach, były Chiny. W krótkim czasie zanotowano aż 17 zgonów, w okresie do 2 miesięcy po szczepieniu WZW B. Szczepionki była przygotowane przez filię chińską firmy Merck. Fabryka była nowa, wybudowana w 1990 roku. Dziennikarz, który ten fakt nagłośnił, Wang Keqin został zwolniony z pracy. Jeden z rodziców, który po śmierci dziecka za głośno o tym mówił, został skazany na 5 miesięcy obozu pracy, czyli łagru. Uzasadnienie wyroku brzmiało: „reedukacja poprzez pracę z powodu prowokacji do sporów” i że „powoduje kłopoty”.
Cohrane Colaboration jest bardzo istotnym źródłem informacji medycznej.  “
http://www.cochrane.org
” \t “_blank”
http://www.cochrane.org
/ W chwili obecnej, jedynym wiarygodnym. Ostatnio ukazała się kolejna publikacja, dotycząca celowości stosowania szczepień, szczególnie obowiązkowych u dzieci,  pod tytułem ”Wirusowe zapalenie wątroby typu B, szczepienie u osób wcześniej nie narażonych na zapalenie wątroby typu B, lub o nieznanym statusie ekspozycji”, autorstwa Mathew JL.,R.Mathew PJ., Boxall EH,BrokJ. W związku z teoretycznie dużą ilością ludzi mogących być zakażonymi wirusem typu B, autorzy postanowili odpowiedzieć na pytanie, czy szczepienie przeciwko WZW typu B,  jest korzystne u osób, które nie były narażone na zapalenie wątroby typu B lub tych, u których nie wiadomo  jaki jest stan ekspozycji.
Autorzy znaleźli  w całym piśmiennictwie medycznym , tylko 12 randomizowanych badań spełniających kryteria porównawcze. 12 prac z całego świata, po ponad 30 latach bezsensownego trucia dzieci!!! Dokładna analiza tych prac nie pozwala na postawienie wniosku, czy szczepienie profilaktyczne ma jakikolwiek sens. Tylko w 4 badaniach, dodatkowo przeprowadzonych źle metodologicznie i na małej liczbie osób wykazano dodatni efekt szczepień.  W porównaniu z innymi szczepieniami zanotowano podobne ilości powikłań. Dotyczy to także takich powikłań jak konieczność hospitalizacji, występowanie drgawek itd.
Wniosek końcowy autorów pracy jest jednoznaczny.  U osób, które wcześniej nie były narażone na WZW typu B albo ich status jest niewiadomy, brak jednoznacznej odpowiedzi, czy szczepienie jest korzystne.
Tak jednoznacznie wynika z raportu, biorąc pod uwagę natomiast występowanie powikłań, brak wskazań do szczepienia, szczególnie małych dzieci! Natomiast wg specjalisty z Medexpress.pl z dnia 6 X 2014. pana doc. Jerzego Jaroszewicza z Kliniki Chorób Zakaźnych z Białegostoku,  jest zupełnie odwrotnie. Cytuję: „Skuteczną i sprawdzoną metodą profilaktyki WZW typu B są szczepienia ochronne”. Nie znalazłem żadnych prac doc. J.Jaroszewicza na temat szczepień WZW B i losów tych dzieci.
.
Możemy się tylko domyśleć, jaki jest poziom studentów, przechodzących takie pranie mózgów w Białymstoku. O pacjentach wolę nie wspominać. I czy nie jest słuszny mój wniosek, że medycyna w Polsce jest 50 lat za przysłowiową Afryką? Służba Zdrowia ponosi wielomilionowe straty przelewając do prywatnych kieszeni  [tj. 300 000 porodów/ rocznie, razy ponad 100 zł za szczepienie] pieniądze, które mogłyby być przeznaczone chociażby na operacje serca. Jak podaje Konsultant Krajowy, około 3000 dzieci umiera rocznie w Polsce zpowodu braku pieniędzy i wprowadzenie przez NFZ limitów operacji serca u dzieci. Pamiętaj Rodzicu, że szczepionka WZW B -ENERIX, CZY RECOMBIVAX, zawiera m.in. 250mcg aluminium. Aluminium jest uznaną trucizn neurotoksyczną i w związku z brakiem szczelnej bariery krew-mozg dostaje się bezpośrednio do mózgu, odpowiadając na przykład za demencję. Dopuszczalna dawka aluminium wynosi 25mcg, czyli w szczepionce jest o 1000% więcej. [Christopher Shaw i dr Lucija Tomljenovic]
Skoro już to wiesz, nie miej do nikogo pretensji, jak dziecko zachoruje. Sam będziesz sobie winien, jeśli trujesz własne dziecko.
Tak więc wszystko przed nami.
Ps. Jak podała prasa zagraniczna, wymienione firmy zarobiły na szczepionkach odpowiednio:
Pfizer w 2012 roku 4 miliardy 100 milionów dolarów, GlaxoSmithKline 5miliardów 260 milionów, Novartis 1 miliard 180 milionów, Merck oraz Sanofil łącznie 5 miliardów 270 milionów.
P.S. Pojawia się coraz więcej prac udowadniających fikcję wirusa ebola. Zamieszki w Sierra Leone  są typową fałszywą flagą mającą uzasadnić istnienei garnizonów USA w Afryce.

http://vistafit.manifo.com/dr-jerzy-jaskowski-
–-kongres-wakcynologow-czesc-i