dr Jerzy Jaśkowski

.

Przed ponad miesiącem ogłosiliśmy konkurs na spostrzegawczość.

 

Zdjęcie jest dowodem, że nie było żadnej katastrofy samolotu malezyjskiego na Ukrainie.

 

Odwiedzających było ponad 10 000 [wejść], niestety, żadnej prawidłowej odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Smutne.

Dowód, naszym zdaniem, nie do podważenia, stoi na pierwszym planie. Widzimy stojący silnik odrzutowca. Silnik ten waży około 3000 kg. Powiedzmy, że ta część waży tylko 2 tony z powodu uszkodzenia.

Otóż nie ma żadnej możliwości, aby dwie tony żelastwa spadające z wysokości 10 000 metrów, nie wbiły się w ziemię. Każdy może na plaży sprawdzić, że nawet zwykły pieniążek spadający z wysokości 1 metra wbija się w piasek.

Na tym zdjęciu widać wyraźnie, że to żelastwo spadające z wysokości 10 000 metrów nawet na 5 cm nie zagłębiło się w glebę. Kawałek tego żelastwa oparty jest na blasze. Leżąca blacha nawet się nie zgięła pod uderzeniem 2 ton. Fizycznie jest to nie możliwe. Jak ktoś nie wierzy, to niech z 10 piętrowego domu zrzuci talerz na trawnik.

Poza tym, taki silnik po uderzeniu w ziemię przewróciłby się, a nie prosto stał. Innymi słowy, jest to dowód postawienia tego silnika.

Taka jest potęga mediów, i taki jest stan edukacji społeczeństwa, odzwyczajonego od samodzielnego myślenia

Ukazuje to także światowy monopol dziennikarstwa. Wszystkie mass media bezmyślnie prezentują tą samą fałszywkę.

Przecież gdyby była naprawdę katastrofa, to nie trzeba byłoby robić inscenizacji!