.
 Z cyklu: „Państwo istnieje formalnie” – 57
.
dr J. Jaśkowski

.

PAMIĘTAJ, TYLKO TE IDEE ŻYJĄ, KTÓRE WEDŁUG STARSZYCH I MĄDRZEJSZYCH ŻYĆ MAJĄ. jj
 .
Od tygodnia mamy w Polsce kolejny cyrk, za podatnika pieniądze, serwowany mam przez powszechne nauczanie, czyli masową dezinformację. Spółka PGE ELEKTROWNIA JĄDROWA 1 RUSZYŁA w Kraj z serią lekcji propagandowych na temat elektrowni atomowych.
Oczywiście, jak to zwykle bywa, występować będą ci sami ludzie, co w poprzednich przedstawieniach, tym się różniący od przeciętnego śmiertelnika, że zostali mianowani na stanowiska ekspertów. O ile dobrze szukałem, to żaden z tych ekspertów nie posiada licencji na budowę elektrowni atomowych, czyli praktycznie opowiada to, co mu pozwolono zobaczyć, czy przeczytać. Nie ma przecież cienia wątpliwości, że wszelkie sprawy związane z energetyką jądrową są pod skrzydłami wojskowych służb specjalnych, czyli przed przeczytaniem spalić.
Zajęcia, czyli tumanienie młodzieży, będzie się odbywało w miastach uniwersyteckich, aby to poważniej wyglądało, w takich jak Poznań, Kraków, Szczecin, czy Łódź. Ośrodki te są przecież znane z wysokiego poziomu atomistyki. A tak przy okazji, Polska jako 38-milionowy kraj patentuje rocznie tylko nieco ponad sto wynalazków, a taka Korea Południowa 14.500, Niemcy 17 000. To tak na marginesie, Szanowny Czytelniku, abyś mógł wiedzieć, w jakim to miejscu politechnizacji jesteśmy. Czyli, z czym do Gościa.
Oczywiście, wymienione rekwizyty marketingowe wskazują jednoznacznie na to, jaki cel ma ta propaganda. Sam możesz sprawdzić na wwww.cire.pl z 15 maja 2015r.
Dziwnym trafem, zbiegło się to z informacją, ile kosztuje nas, podatników, ta cała zabawa z atomem.
Otóż podano, że tylko wice prezes p. Zdzisław Gawlik, przez pół roku zajmowania stanowiska w firmie, wyciągnął z kasy podatnika aż 500 000 złotych. Chłopcy pracując w państwowej firmie PGE od 2009 roku i przez minione 6 lat skubiąc kasę, muszą się przecież wykazać jakąś działalnością.
P.  Zdzisław Gawlik w 2013 roku odszedł ze spółki prosto do Ministerstwa Skarbu, zarządzanego przez p. Aleksandra Grada, poprzednio prezesa w/w spółki. Pan Grad po odejściu z rządu został prezesem spółki energetycznej Tauron, z pensją roczną ponad milion złotych.
Przypomnę, że w maju GUS ogłosił, że przeciętny Polak na rękę dostaje 1330 złotych. No, ale przeciętny Polak nie ma zielonego pojęcia o atomie.
Co prawda z p. Gradem też tak może być, ponieważ z wykształcenia jest inżynierem geodetą.
Jakie są zarobki 13 osobowej grupy kierowniczej nie wiadomo, chociaż to nie jest prywatna spółka, tylko państwowa, a więc wynagrodzenie powinno być jawne. Odejście poprzedniego prezesa kosztowało skarb państwa tylko 6 900 000 złotych.
Tak wiec miłość do atomu ma realne, jak najbardziej materialne podłoże i jest jednoznaczna.

.

W tym miejscu trzeba przypomnieć trochę nie tylko historię, ale i uzasadnienie takich decyzji personalnych i inwestycji.
Pierwszym ministrem od atomu w PRL-u był krawiec ciężki z zawodu, niejaki p. Jerzy Bilik. Po 1968 roku, obywatel Izraela. To on nadawał stopnie profesorskie późniejszym specjalistom i ekspertom. Trzeba o tym pamiętać, bo to jest właśnie poziom i historia „polskiej” atomistyki. W tej sytuacji nie należy się dziwić wykształceniu obecnych primi inter pares w atomie. To już tradycja w kraju istniejącym formalnie. Od razu widać, kto i dlaczego został mianowany. Tylko czemu nie możemy zapoznać się z tym na oficjalnych stronach atomistów z Instytutu w Świerku, czy Krakowie?
Przypomnę, że do dnia dzisiejszego nie rozliczono wydatków, jakie poniosło społeczeństwo w związku z całością ery atomowej stanu wojennego w Polsce.
A historia nieujawniona lubi się powtarzać. Świadczy o tym powołanie obecne pełnomocnika do budowy elektrowni jądrowej w randze ministra. Proszę popatrzeć, jedna budowla i od razu minister. Jakie to koszta! W dodatku zatrudniono tych samych specjalistów od dezinformacji, którzy działali 30 lat temu.
Taki na przykład dr A. Strupczewski, odpowiedzialny za awarię reaktora w Świerku w 1979 roku – do dnia dzisiejszego raport komisji o tej awarii jest tajny – ma permanentny głos w mass mediach głównego nurtu dezinformacji. Dr A. Strupczewski to w ogóle ciekawy osobnik. Koło roku 1981 publikował prace udowadniające, że reaktor WWR jest przestarzały i nie powinien być budowany. W rok później, już w składzie ekipy żarnowieckiej, twierdził coś wręcz przeciwnego [Zeszyty Naukowe Instytutu w Świerku].
Zresztą mieliśmy całą gamę takich użytecznych trolli, dezinformujących w stanie wojennym społeczeństwo odnośnie energetyki jądrowej, jak np. prof. Marecki z Gdańska, czy Jaworowski z Warszawy, lub Hrynkiewicz z Krakowa, zresztą wybitny fachowiec, odznaczony Orderem Czerwonego Sztandaru. A swoją drogą ilu „Polaków”  otrzymało ten order?
Obecnie dr A. Strupczewski jest szeroko nagłaśnianym, przez określone media, reklamowcem energetyki jądrowej w Polsce. Aż wierzyć się nie chce, że większość witryn wciąż powiela jego wypowiedzi. Do takich należy na przykład www.cire.pl, nie wspominając o stronie internetowej stowarzyszenia reklamującego energetykę jądrową. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że nieznane są wciąż źródła finansowania tego rodzaju witryn.

.

Ile mamy elektrowni atomowych na świecie?
Liczba elektrowni atomowych na świecie spada w gwałtownym tempie i obecnie już tylko 388 znajduje sie w 31 państwach. Od 2002 roku wyłączono pięćdziesiąt reaktorów. Dodatkowo w samej Japonii 43 reaktory zostają w stanie długotrwałego wyłączenia. Czyli faktyczna liczba jest jeszcze niższa o te 43 reaktory.
Systematycznie spada produkcja energii elektrycznej w elektrowniach atomowych z 2660 TWH w roku 2006, do 2359 TWH w roku 2013.
Udział energii elektrycznej z elektrowni atomowych spadał z 17.5% w roku 1996 do 10.8% w roku 2013.
W zastraszającym tempie wzrasta wiek elektrowni atomowych. Wszystko wskazuje na to, że właściciele chcą wykorzystać istniejące reaktory, bez względu na konsekwencje stabilnej pracy. Przypomnę, że elektrownia w Fukushimie miała być wyłączona 5 lat wcześniej, tylko „dziwnym” trafem przedłużano jej zezwolenie. Skutki takiego lekceważenia procesów technologicznych znamy. Pomimo, że trzęsienie ziemi było w Fukushimie mniejsze o 3 rzędy wielkości od wytrzymałości teoretycznej budowli, a fala o 5 metrów niższa, aniżeli zabezpieczenia, to 3 reaktory zostały zniszczone, a czwarty dziwnym trafem stoi nienaruszony!
.
1600 millisievert na godzinę na bloku nr 3
zgłoszone w Tokio nadanie audycji. System, w którym
jest najwyższy odczyt na bieżąco z reaktora nr 3.
.
W połowie 2014 roku średni wiek istniejących elektrowni wynosił 28.5 roku. Ponad 170 jednostek działało już ponad 30 lat [44% istniejących]. 39 bloków miało już ponad 40 lat pracy.
W 2014 roku w budowie było 69 bloków. Ale niektóre spośród nich – osiem, budowane były już ponad 20 lat. Budowa 49 reaktorów przebiega z poważnym opóźnieniem, vide Finlandia, czy Anglia. Z 28 reaktorów budowanych w Chinach 21 ma opóźnienia kilkuletnie.
Z pozostałych 18 w budowie, nie podano czasu rozpoczęcia pracy, więc trudno ocenić opóźnienie. W Polsce samo planowanie opóźnione jest już o 5 lat. Ale ile można zarobić na permanentnych planowaniach, bez obawy ryzyka, że coś wybuchnie.
Aż 43 reaktory w budowie znajdują się w Rosji, Chinach i Indiach. Wątpliwe jest, czy kiedykolwiek zostaną ukończone. Budowa elektrowni w Królewcu już od trzech lat jest wstrzymana. Kryzys ekonomiczny w Rosji stawia pod znakiem zapytania jej dokończenie. Poza tym, wymienione kraje należą do rzędu tych, w których pojawia się kryzys ekonomiczny.
Średni czasu budowy 37 elektrowni przekroczył 10 lat, ale niektóre „rzekomo buduje” się już 36 lat. Piszę rzekomo, ponieważ nie wiadomo, czy i w ogóle jakiekolwiek prace budowlane trwają. Nie wiadomo więc, czy się je buduje, czy tylko pobiera kasę.
Ciekawe, czy te podstawowe informacje będą prezentowane na spędzie studenckim, w wybranych miastach akademickich. Zauważ Szanowny Czytelniku, że tak jak we wszystkich innych sprawach, rzekomy rząd przedstawia, za podatnika pieniądze, tylko jedną, swoją opcję. A potem twierdzi, że trzeba podatki podnosić, ponieważ brak na …..[wpisać właściwe tematy, uzasadniające na obecnym etapie rozwoju dalsze okradanie społeczeństwa poprzez system podatkowy].

.

Cała ta zabawa z atomem, jak wiadomo, zaczęła się z powodu żałosnej zbieraniny, realizującej za sumę kilku miliardów dolarów projekt „Manhattan”, mający zakończyć się budową bomby atomowej.
Oczywiście, obecnie przedstawia się to nam jako rewolucję techniki, ale nie zapominajmy, że w samym USA pracowało nad tym projektem ponad 85 000 ludzi. Powstały 3 niezależne ośrodki Hanford, Los Alamos i ….. A firmy zaangażowane w budowę, to m.in. takie jak Du Point i jego filia Monsanto, znana z trucia ludzi obecnie poprzez GMO.
W Japonii projekt nosił nazwę Wielki Wojownik – Genzai Bakudan i pracowało nad nim 40 000 ludzi. Podobna ilość ludzi pracowała przy niemieckim projekcie zakończonym wybuchami jądrowymi. W sierpniu 1945 roku Sowieci ponad 5000 techników i inżynierów z japońskiego projektu przetransportowali do siebie. Stąd sławetna bomba Stalina, zbudowana rękami japońskich specjalistów, a nie żadnych fizyków sowieckich. Pamiętajmy, że słynny „prof” Kurczatow, to pułkownik NKWD, który zbierał niemieckich naukowców w Europie.

.

Drodzy Studenci, zapytajcie owych entuzjastów „Atomu dla nauki” o te projekty i czy cokolwiek na ten temat wiedzą, na przykład jakie były koszty, ile ludzi zginęło itd. Ile tak naprawdę ofiar pochłonął ten wyścig budowy bomby atomowej.

.

Sam fakt rozpoczęcia programu dla wojska wskazuje na militaryzację kraju. Jedna centralna jednostka energetyczne wymaga olbrzymiego zabezpieczenia antyterrorystycznego. A wiec wszystko musi być poddane inwigilacji państwa.
.
Już przed ponad 2500 lat Arystoteles pisał, że podstawowym celem państwa jest obrona instytucji własności prywatnej przed wrogami.
Arystoteles pisał o niemożliwości realizacji swoich planów przez jednostki, w ramach wspólnej własności. Proszę zauważ, że obecnie wszystko właśnie dąży do tego, aby to jakaś bezimienna grupa, zwana państwem, decydowała za Ciebie, jak masz wychowywać dzieci, jakie i kiedy masz brać lekarstwa. Musisz się szczepić, bo to dla twojego dobra. Nawet swoje dzieci nie możesz nazywać „mój synu”, czy „moja córko”, ponieważ rząd uważa, że dopiero po którymś tam roku życia osobnik będzie opowiadał, czy chce być chłopcem, czy dziewczynką, a potem może sobie zresztą to zmienić. Już narzucają Tobie, czy maszsiusiać na stojąco, czy na siedząco.
Arystoteles pisał, że nieruchomości nie mogą być wspólne, można wspólnie korzystać z pewnych  budynków, ale one muszą mieć swojego właściciela.
Jeszcze dalej poszedł w 2500 lat później znany autorytet Mises. Opisał stosunek do własności w socjalizmie. Rozszerzenie podziału pracy zapewnia więcej możliwości do bogacenia się i tworzenia pieniądza, a jest to kluczem do racjonalnej kalkulacji ekonomicznej w nowoczesnej gospodarce. Bez prywatnej własności dóbr kapitałowych, pisze Mises, nie ma nadziei na rozwiązanie problemów, przed jakimi stoi społeczeństwo. Przypomnę, że te teorie powstawały w okresie rozkwitu tzw. socjalizmu. Mises podkreślał, że koniec prywatnej własności jest tak naprawdę końcem wolności. Każdy niedoszły tyran zawsze odbierał własność prywatną, nie dlatego, że ona mu przeszkadzała albo że miał za mało. Po prostu, bardziej uzależniał ludzi od „centrali”. Stad komunizm zabierał wszystko wszystkim, z wyjątkiem Rady Starszych.
Prywatna własność zawsze przeszkadzała rządzącym w kontroli mas. W przypadku braku prywatnej własności, kontrola społeczeństwa jest znacznie prostsza. Prywatna średnia klasa zawsze była problemem dla rządzącej oligarchii. Bez tej warstwy społecznej nie ma prywatnej prasy, ani wolności religii, ani wolności zrzeszania się.
Dlaczego obecnie Kościół chce zgodzić się na centralne pobieranie podatku na religię? Przecież to jest typowy cezaropapizm, istniejący w różnych sektach, a w USA w tzw. Radzie Kościołów. Czyli zamiast wiary i religii ma powstać departament ds. ideologii.
Pisałem o tym wielokrotnie. Ustawa o Stowarzyszeniach wcale nie ma zwiększyć możliwości działań oddolnych, ale wręcz przeciwnie, ma je poddać odpowiedniej kontroli. Przecież środki na utrzymanie takiego stowarzyszenia, to właśnie granty rozdzielane przez urząd. Wiem to z własnego doświadczenia, działając w takim systemie. Najmniejsze niepodporządkowanie się powoduje zabieranie grantów, nawet w kilka lat po ich rozliczeniu. Prowadzone przez nas jedyne w Polsce MUZEUM SYBIR PRO MEMENTO nie tylko nie może być dofinansowane, chociażby poprzez rozlicznie opłat za energię, czy ogrzewanie, ale jest szykanowane odcinaniem wody do toalet, poprzez rzekome naprawy sieci. Stąd przymus przynależności do rozmaitego rodzaju ”Izb”, całkowicie kontrolowanych przez państwo. Przecież jesteśmy państwem tylko formalnie. Ustawy działają w jedną stronę.

 

To wszystko było dokładnie przeciwne filozofii Platona o komunistycznej utopii.
Zauważ Czytelniku, że od kilku pokoleń usiłuje się zniszczyć klasę średnią. W Polsce od 1920 roku niszczy się wszystko, co było poprzednio. Zniszczono warstwę przywódczą, zwaną szlachtą, jednym pociągnięciem pióra narzuconego Polsce. Nie było to nic nowego, w 1856 roku, także jednym pociągnięciem pióra, zlikwidowano szlachtę, czyli samurajów w Japonii. Sposób niszczenia samurajów w Japonii był o wiele bardziej represyjny, aniżeli w Polsce.
Śmiertelność niemowląt jest najbardziej czułym wskaźnikiem zanieczyszczenia radioaktywnego„, według Leuren Moret. Moret poinformował, że kiedy elektrownia jądrowa w Rancho Seco została zamknięta, śmiertelność dzieci spadła o 20 procent, a kiedy Diablo Canyon reaktor został włączony, miejscowa ludność była narażona na takie promieniowanie jonizujące, że współczynnik zachorowań na raka u dzieci w okolicy wzrósł o 80 procent.
.
.
Gdańsk.08.06.2015
.
część 2
.

Jeżeli publicznie odkryto by  prawdziwe koszty zdrowotne jądrowych zanieczyszczeń, krzyk podniosłaby ze wszystkich części świata i ludzie odmawialiby biernej współpracy dla  własnej śmierci.

dr Rosalie Bertell expert EWG

 . 

Budowa elektrowni atomowej wprowadzi wiele ograniczeń i wbrew pozorom, zlikwiduje miejsca pracy. Dlatego do tzw. przemian 1990 roku nie wolno było w Polsce rozwijać energetyki indywidualnej. Musiał być monopol. Jeszcze bardziej nasilono to po 1990 roku. Elektrownia atomowa to nic innego, jak taki monopol.

 

Wbrew temu, co opowiada p. Beata Stelmach, prezes GE w Polsce i na kraje bałtyckie, energetyka jądrowa wcale nie wzmacnia gospodarki w żadnym kraju. Oczywiście p. Prezes była chyba jeszcze w kołysce, jak hunta budowała pierwszą w Polsce elektrownię jądrową i nie pamięta, że wykrzykiwano te same hasełka o zwiększeniu miejsc pracy, poprawie finansowej itd. Ale wystarczy chociaż troszeczkę popatrzeć na mapę, by wiedzieć, że np. Korea Północna posiadająca reaktory, wcale nie dorobiła się wzrostu gospodarczego. Podobnie Bułgaria, czy inne kraje. Jeżeli ktoś był w Pakistanie, czy Indiach, to także nie widzi tego dobrobytu. Wręcz przeciwnie. A wszystkie te kraje budowały przecież elektrownie atomowe pod płaszczykiem wzrostu dobrobytu, a nie budowy bomby atomowej. Proszę zauważyć, że wstrzymanie budowy Żarnowca po 10 latach, nie nastąpiło z innych powodów, jak tylko braku gotówki.

Oczywiście między bajki można włożyć twierdzenia p. Prezes, że będą wykorzystywane przez inwestora firmy polskie. Widzieliśmy to już na przykładzie budowy autostrad przez chińczyków. Kto ile zarobił, to tylko ABW wie i Pan Bóg. Wiadomo, że straciło setki miliardów społeczeństwo polskie. I cisza.

Ale to uwodzicielskie spojrzenie p. Beaty Stelmach może przekonać każdego rektora, czy kierownika katedry, szczególnie w okresie drastycznego obniżenia wydatków na naukę z 2.5 % do około 0.40 PKB, zresztą głównie przez rządy AWS I P. BUZKA.

Wiadomo, że w naszym 52 stanie przetarg na budowę atomu wygra GE.

.

Będące w budowie elektrownie atomowe mają wieloletnie opóźnienia, na przykład w Finlandii, czy Francji. Nie wspominając o generalnej katastrofie francuskiego programu atomowego, w postaci budowy reaktora Super Feniks, który pracował niecały rok i uległ awarii uniemożliwiającej jego naprawę.  Co kosztowało Francuzów co najmniej 40 miliardów euro. Stąd zapewne ich przesiadywanie w Warszawie i ciągły „lobbing”. Przecie muszą sobie odbić taką olbrzymią stratę. A ludek warszawski doskonale się nadaje do lobbingu.

Ostatnim przykładem oficjalnego wycofania się z budowy dwóch bloków w Temelinie są Czechy.

Decydującym elementem przerywania budowy i w ogóle odstępowania od atomu jest przede wszystkim brak zainteresowania wojska bronią atomową i produkcja olbrzymiej ilości śmieci, z którymi nie wiadomo co robić, na przykład ze zubożonym uranem. Odpad ten rozsiewa się po całym świecie w konfliktach wojskowych pod postacią pocisków różnego rodzaju tzw. wzbogaconego uranu, vide Jugosławia, Faludża, Afganistan etc.

Drugim elementem wpływającym na zaniechanie i odstępowanie od atomu jest jego cena. Dopóki wojsko odbierało pluton,  to koszty były tajemnicą wojskową. Obecnie wiadomo, że od 2002 roku do 2013 roku koszt inwestycji wzrósł z 1000 dolarów za kW do 8000 dolarów za kW [ceny zapisane w budowie elektrowni w Anglii Hinkley Point].

 

Koszty wzrosły tak dalece, że największy operator na świecie, tak rozpychający się w Polsce FDF, tylko w jednym roku zafundował sobie deficyt wynoszący dwa miliardy dolarów. Wiadomo, musi sobie to odrobić i padło na  mieszkańców kraju nad Wisłą.

Jak podał francuski Trybunał Obrachunkowy, koszt produkcji 1MWh wzrósł w okresie ostatnich 3 lat z 49,6 euro, do 59,8 euro, to jest do ponad 250 złotych, a więc o ponad 30 % więcej, aniżeli obecnie wynosi koszt 1MWh w Polsce. Stąd systematyczne podwyżki energii elektrycznej w Polsce. Jest to po prostu doprowadzenie ceny 1MWh do tej, jaką muszą płacić Francuzi. Oczywiście zapomina się o średnim wynagrodzeniu polskim. Być może dlatego  prezes tej kompani, budującej elektrownię atomową w Polsce, już ma to uwzględnione w pensji, ponieważ jego miesięczne wynagrodzenie przekracza średnie statystyczne 3 letnie wynagrodzeni człowieka z nad Wisły.

.

O tym, że eksploatacja elektrowni atomowych jest nieekonomiczna, świadczą fakty.

EON, niemiecki operator, zamknął jeden ze swoich reaktorów na 7 miesięcy przed terminem, z powodu wysokich kosztów eksploatacji. W Szwecji ujawniono zysk dwóch elektrowni, otrzymany ze sprzedaży energii elektrycznej i okazało się, że nie pokrywa on kosztów eksploatacji z dwu ostatnich lat. Nie zapominajmy, że Szwedzi wybudowali elektrownie atomowe w celu produkcji plutonu dla swoich bomb atomowych. W latach 1956-57 pokojowo nastawiona, w teorii, Szwecja, dokonała od 6 do 8 eksplozji atomowych. Skutki biologiczne tych eksperymentów nigdy nie zostały podane do publicznej wiadomości. Także tzw. Polski Dozór Atomowy – CELOR – nigdy nie ostrzegł Rodaków o szwedzkich wybuchach.

Belgijski operator Elektrabel, ten sam, co usiłował tylnymi drzwiami wejść do Polski – słynne faksy Merkela z Solidarności, syna prokuratora zamieszanego w sprawę śmierci ks. J. Popiełuszki [Lobotomia 30, 30 lat holokaustu, W.Sumliński] -  przegrał sprawę w sądzie, dotyczącą podatku od paliw i jest w trakcie podejmowania decyzji, czy warto eksploatować nadal 7 jego elektrowni.

Koszt przeprowadzania niezbędnego remontu eksploatacyjnego po 4 latach pracy waha się od 1.4 do 5.5  miliarda dolarów. Koszty tych remontów nigdy nie były podawane do wiadomości publicznej. Oczywiście, po następnych 4 latach eksploatacji koszty wzrastają.

Dla porównania Hiszpania, którą swego czasu także naciągnięto na atom, w 2013 roku z elektrowni wiatrowych uzyskała więcej energii elektrycznej, aniżeli z jakiejkolwiek innego źródła. I to tłumaczenie atomistów, że wiatr nie zawsze wieje, jest tak infantylne, że nie warto się nim zajmować. Nawet polscy inżynierowie to wiedzieli i dlatego od ponad 50 lat polska energetyka elektryczna jest połączona w sieć. Wiadomo bowiem powszechnie, że przesyłanie energii w postaci prądu jest najtańsze. Ale to trzeba wiedzieć, a obecna edukacja jest poniżej tego poziomu.

.

O tym, że to nie tylko amatorszczyzna, ale i cwaniactwo w skubaniu kasy podatnika, świadczą raporty SB, dotyczące Żarnowca. Przypomnę, że do dnia dzisiejszego kierownictwo Żarnowca cały czas zapewnia społeczeństwo o wysokiej jakości budowli. Do dzisiaj te dyrdymały powtarzają tzw. klakierzy.

 

A jak wyglądała prawda? Fragment raportu ze spotkania Dyrekcji Żarnowca z 17.04 1985:

 

„Zatrudnia się ludzi bez przygotowania. Na przykład ZZ, syn Jana i Marii, z wykształceniem średnim ekonomicznym został zatrudniony na stanowisku Głównego Specjalisty d/s kosztów, bez posiadanego wymaganego wykształcenia i stażu pracy.

mjr H.Ł”

.

„spotkanie z 17.04 85

Strona radziecka zakwestionowała przydatność podłoża przygotowanego do betonowania płyty fundamentowej pod budynek główny reaktora, o czym pisaliśmy w meldunku z dnia 18 kwietnia 1985 r. nr 0527. W sprawie tej odbyło się spotkanie specjalistów radzieckich z dziedziny geologii z kierownictwem budowy Elektrowni Jądrowej Żarnowiec. Nastąpiło osiadanie płyty pomiędzy maszynownią, a reaktorownią. mjr H.Ł”

 

Teczka operacyjna Żarnowiec str. 93

„50% betonu kierowano do obiektów “pomocniczych”, z uwagi na dyskwalifikowanie przez służby budowlane kontroli jakości betonu. 12.05 1985 pękanie na płycie pod budynkiem reaktora. Sprawa poważna. mjr Henryk Łapuszek.”

 

Jakość prac nic się nie poprawiała przez cały okres budowy. Kolejny raport po 4 latach, z 12 maja 1988 r.

„tajne spec. znaczenia: 50 % betonu dyskwalifikowane z powodu złej jakości.”

 

A opinia publiczna ekscytowała się, że sprzedają beton na „lewo”, a to było po prostu usuwanie śmieci. Proszę sobie wyobrazić, co by było, gdyby te 50% betonu usypać obok budowy.

 

„WUSW EJ 033/89 Tajne spec. 2 egz

z 30 X 89, Pękanie betonu płyty na uskoku tektonicznym mjr Ryszrd Łubiński”.

 

Brak możliwości poznania tajników budowy. 20 osób szkolonych, na zachodzie. Brak osób szkolonych w ZSRR.

50 osób wyjechało do EJ Chmielnickaja, ale nie byli szkoleni, nie wpuszczono ich na teren budowy. [wycieczka]”

O całkowitym lekceważeniu sprawy bezpieczeństwa skażenia środowiska przez substancje radioaktywne świadczy najlepiej sytuacja, jaką widzieliśmy w tzw. pierwszym w Polsce Składowisku Odpadów Radioaktywnych w Różanach. Składowisko było eksploatowane przez Instytut Jądrowy w Świerku.

Przeprowadzając badania skażenia tego rejonu na początku lat 90., byliśmy zaskoczeni niechlujstwem i brakiem profesjonalizmu osób prowadzących to składowisko. Beczki z materiałami radioaktywnymi leżały sobie luźno porozrzucane w fosie, zardzewiałe i popękane. W bunkrach znajdowały się tzw. wysoko radioaktywne materiały. Już w odległości kilku metrów od komór brakowało nam skali na liczniku.        Pomiary wody spływającej do Narwi w odległości 50 – 100 metrów od bunkrów wykazywały znaczne ślady trytu. Strażnicy w ogóle nie wiedzieli nic o skutkach promieniowania, a obok fortu na skarpach bawiły się dzieci i pasły zwierzęta. Trawa była bujna, ponieważ nie była koszona.

.

Od 1983 roku Politechnika Gdańska prowadziła Studium Podyplomowe. Żaden z wykładowców nie ma licencji budowy elektrowni jądrowej. Wykłady prowadzone są na skryptach zachodnich przez teoretyków. Większość nigdy nie widziała elektrowni jądrowej. Ochrona radiologiczna na materiałach radzieckich z lat 50.

To samo dzieje się dzisiaj. Szkolenia prowadza osoby przypadkowe, nigdy nie uczestniczące w budowie elektrowni. Nikt w Polsce nie posiada licencji budowniczego elektrowni. Innymi słowy, nawet kontrolować budowy nie będzie mógł.

 

W związku z tym, że  „atom dla nauki” ma także zaznajamiać społeczeństwo z prawdą o Czernobylu, jestem ciekaw, czy  „eksperci PGE” oprą sie na publikacji New York Academy of Science z 2010 roku. Jest to najbardziej wyczerpujące na dzień dzisiejszy opracowanie skutków katastrofy w Czernobylu.  Badacze doszli do wniosku, że na skutek awarii w Czernobylu w okresie 18 lat zmarło, głównie na raka, ponad 985 000 ludzi. Jest to wielkość wielokrotnie większa, aniżeli ta, którą podawaliśmy w „Rapocie po Czernobylu” GTN  Gdańsk1992. A jak wiadomo, wywołało to wielkie oburzenie klakierów atomistyki.W związku z „zapominaniem” permanentnym przez prasę głównego nurtu dezinformacji sprawy Fukushimy, przypomnę co nieco.

Maj 2015 Tokio.

Tepeco nadal używa wody do schładzania stopionego paliwa. 800 000 metrów sześciennych, zbiorniki są nieszczelne i woda wpada do oceanu. Skażenie radioaktywne dotarło już do brzegów Kalifornii i Alaski.

W prowincji zanotowano 600 % wzrost zachorowania na raka tarczycy.

Więcej aniżeli 4 lata po katastrofie teren jest nadal tak dalece skażony, że ponad 70 000 ludzi nadal nie może wrócić do domu. Skażenie regionu jest 600 razy wyższe, aniżeli dopuszczalne.

Tepeco oficjalnie oświadczyło, że nie może usuwać paliwa i najwcześniej zacznie to robić koło 2025 roku. Usuwanie paliwa będzie trwało nie krócej jak 40 lat!

Japonia stara się usunąć 17 000 ton odpadów radioaktywnych na wyspę na północy archipelagu, co budzi ostry sprzeciw mieszkańców. Podkreślam, 17 000 ton, a nie jakieś pojedyncze metry sześcienne.

Na przebadanych 57 000 dzieci, aż 47% ma problemy z tarczycą.

Podobnie w Polsce, z powodu bezmyślnego podania aż 18 milionów dawek jodu w 1986 roku, mamy epidemię niedoczynności tarczycy. Kolejki na konsultację do endokrynologa wydłużyły sie do 6-8 miesięcy.

Jak do tej pory żadnemu krajowi na świecie nie udało się zbudować odpowiedniego śmietnika radioaktywnego, zabezpieczającego odpady na co najmniej 100 000 lat. To jest  na okres 10 razy dłuższy, aniżeli cała dotychczasowa historia istnienia ludzkości.

A może jeszcze przytoczę ciekawostkę z Raportu Komisji Dozoru Jądrowego z 1982 roku, w sprawie awarii w elektrowni Indiana Point 2. – CRAC -2:

„W przypadku awarii z utratą chłodzenia dojdzie do około 50 000 zgonów tzw. bezpośrednich, 141 000 „wczesnych urazów”. Koszt usuwania skutków to bilion dolarów, czyli 50 razy więcej, aniżeli koszt budowy.”

.

I tym „radosnym” akcentem kończę.

.

www.fee.org/an

www.cire.pl/ z 14.05.2015

www.wnp.pl z 20 .05.2015


http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=999&Itemid=51


http://www.dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1426&Itemid=44


http://www.money.pl/forum/niemcy-nie-chca-atomu-t1170201.html


http://theintelhub.com/2012/02/23/elevated-radioactivity-levels-found-in-north-anna-well/


http://endthelie.com/2012/02/24/official-found-dead-head-covered-with-plastic-bag-after-measuring-radiation-in-tokyo-park/#axzz1nFhpVvnr


http://news.yahoo.com/japan-nuke-plant-radiation-leak-exceeds-hiroshima-131930665.html


http://www3.nhk.or.jp/daily/english/16_17.html

Kontakt: Joseph J. Mangano  609-399-4343 Odiejoe@aol.com
http://www.radiation.org/press/pressrelease111219FukushimaReactorFallout.html


http://radiation.org


https://www.nyas.org/Login.aspx?ReturnUrl=%252fannalfulltext%252fjump.ashx%253faid%253df3f3bd16-51ba-4d7b-a086-753f44b3bfc1%2526isid%253dnyas.2009.1181.issue-1%2526code%253d1181%2526ref%253d9781573317573%2526doi%253d10.1111&aid=f3f3bd16-51ba-4d7b-a086-753f44b3bfc1&isid=nyas.2009.1181.issue-1&ref=9781573317573


http://www.huffingtonpost.com/alec-baldwin/the-hidden-costs-of-nucle_b_473585.html


http://www.jimstonefreelance.com/fukushima.htm


http://www.jimstonefreelance.com/fukushima.html

.

kontakt:jerzy.jaskowski@o2.pl

Gdańsk.10.06.2015