Z cyklu: „52 stan z prawami dla ludności żyjącej w rezerwatach” 56a.

 

dr J. Jaśkowski

 

 

 

W głupocie i ciemnocie

żyje się w szczęściu i cnocie

powiedzenie z XVIII w.

 

100% ludzi w Polsce posiada umiejętność czytania i pisanie,

   99% z pośród nich nie wie w jakim celu -jj

 

 

Od 35 lat zauważamy zmiany pojęć czyli nowomawa rozkwita. Na przykład nauka. Dawniej powstawała w zaciszach laboratoriów wyższych uczelni. Obecnie dowiadujemy się z mass mediów drukujących ustawy o tym, co jest nauką.

Sposób tworzenia takiej gazetowej nauki jest bardzo prosty: najpierw gdzieś w zaciszu gabinetów ustala się priorytety handlowe, kto, ile i za ile.

Opowiadał mi znajomy, jak był bezpośrednim, przypadkowym, świadkiem podziału Polski na powiaty. Nie zgadniecie Państwo, co było podstawą podziału! Podstawą podziału była liczba samochodów, zarejestrowana na danym obszarze. W owym czasie było tylko kilka licencjonowanych zakładów, wytłaczających numery tablic rejestracyjnych i tych 6 panów dogadało się w gabinecie pewnego ministra, jak mają przebiegać linie podziału, aby oni mieli po równo.

Zaznaczam, nie jest to anegdota, był to rok 1992 [chyba].

 

Potem, urzędnicy dysponujący możliwością awansu, tj. nadawania stopni naukowych oraz awansów na stanowiska rozmaitych konsultantów, czy ekspertów, mają decydujący wpływ na powstawanie „prawdy naukowej”.

W celu lepszego zamaskowania tych technik powołuje się specjalne urzędy, takie jak na przykład Ministerstwo Ochrony Środowiska, Główny Inspektor Sanitarny itd.

Przykładowo, po 1990 roku na fali entuzjazmu solidarnościowego [większość ludzi nie dopuszczała myśli, że to ustawianka], ukazała się lista 80 największych trucicieli przemysłowych w POlsce. Nie pamiętam dokładnie, ale chyba tylko kilka zakładów się przejęło tą listą i zainwestowało w filtry i inne urządzenia, minimalizujące szkodliwe działanie. Co zrobiło Ministerstwo Środowiska? Oczywiście, już po kilku latach zlikwidowało listę. Przecież przemysł przeszedł w „rence” zagraniczne i nie można było szkodzić inwestorowi prywatnemu. Poza tym, on miał argumenty w kieszeni.

Inny przykład, tzw. ekrany dźwiękoszczelne przy autostradach nie mają większego znaczenia dla środowiska. Badania udowodniły, że ograniczenie hałasu następuje do 5-8 m za ekranem, w dalszej odległości nie mają one żadnego znaczenia. Fala akustyczna po prostu przechodzi ponad ekranem. O wiele lepsze są żywopłoty. Chociażby z tego powodu, że zabezpieczają przed oślepieniem i refleksami światłą.

A ministerstwo wymaga budowy ekranów, podrażając koszt budowy autostrady o setki milionów złotych. Jeden metr kwadratowy kosztował od 500 do 800 złotych. Jadąc autostradami proszę sobie policzyć, ile cwaniacy, dzięki urzędnikom, wyciągnęli z kieszeni podatnika.

W Polsce, chyba jedynym kraju, na poboczach nadal, jak za czasów konnego transportu, sadzi się drzewa. Miało to znaczenie, kiedy podróżowało się powozami, furmankami itd. Konie do drzewa przywiązać można było. Jednocześnie rząd takich drzew wyznaczał drogę.

Urzędnicy zapomnieli, ale tylko w tym przypadku, że mniej więcej od 50 lat na masową skalę, ludzie do przemieszczenia się używają samochodów, a drogi są odśnieżane.

Sami urzędnicy doskonale pamiętają o samochodach. Wystarczy popatrzeć na parkingi przed urzędami, nie tylko na marki samochodów, ale i na obszar zajęty przez te parkingi i porównać z parkingami dla petentów.

Osłonę od zasypania drogi śniegiem o wiele lepiej by spełniały żywopłoty sadzone po obu stronach drogi, a także na autostradach w środku. Żywopłot nie tylko zabezpieczałby przez zamieciami śnieżnymi, ale także nie byłby przyczyną zgonów kierowców rozbijających się o drzewa.

Ponuro żartując można powiedzieć, że urzędnicy celowo sadzą drzewa, aby zwiększyć możliwości pobierania narządów do transplantacji. Giną głównie młodzi ludzie, ze zdrowymi narządami.

Auto zatrzymuje się na takim żywopłocie bez problemu i w dodatku nie jest zniszczone w taki sposób, jak po uderzeniu w twardą przeszkodę drzewa. Ale znowu o wiele mniej zarabiałyby firmy ubezpieczeniowe, warsztaty samochodowe itd.     Przecież po to stworzono podatek zwany VAT, czyli łapówkę dla urzędników. Z tego oni się utrzymują. Średnia pensja urzędników w Polsce jest o 30 % wyższa, aniżeli średnia dla reszty społeczeństwa i wynosi około 6000 zł.

 

Kolejny przykład, że to urzędnicy rządzą nauką, a nie naukowcy, to wprowadzenie fluoryzacji zębów w szkołach. Pomimo, że oświata podlega pod Ministerstwo Oświaty, czyli jest sterowana centralnie, to żaden minister od 25 lat nie zainteresował się bezmyślnym fluorkowaniem dzieci. Wiadomo, że fluor stosowano w niemieckich obozach koncentracyjnych i w sowieckich lagrach, w celu otumaniania trzymanych ludzi.

 

Ministra także przez 25 lat nie obchodziło trucie dzieci w sklepikach przyszkolnych poprzez sprzedaż rozmaitego rodzaju produktów, rzekomo spożywczych. Zdecydowana większość spośród nich zawiera jako cukier chlorowcopochodne fruktozy, co doprowadza do nadmiernego tycia dzieci i młodzieży i przyspiesza rozwój cukrzycy.

Produkty te zawierają także glutaminian sodu jako konserwant, czyli środek bakterio i grzybobójczy. Oczywiście, środek ten nie tylko uśmierca bakterie w batoniku, ale także w naszym przewodzie pokarmowym. Powoduje to zwolnienie miejsca dla swobodnego rozwoju bakterii chorobotwórczych i stany zapalne jelit, enigmatycznie nazywane przez lekarzy nieswoistym zapaleniem jelit.

Nieswoiste zapalenie jelit jest chorobą przewlekłą, wiec leczenie zapewnia zyski koncernom przez długi okres czasu.

Pomimo, że wiedza ta jest znana od co najmniej kilku dekad, do urzędników jeszcze nie dotarła i nadal truje się polskie dzieci. Producenci są przeważnie zagraniczni.

A vat płacą.

 

Urzędnicy dopuszczają do sprzedaży produkty mięsne, które nawet koło mięsa nie leżały. Masowo reklamowano parówki dla dzieci w cenie 5-9 złotych/kg, w których mięsa  jest do 10%, a resztę stanowi na przykład soja genetycznie modyfikowana. Czyli należy spodziewać się za kilka lat wzrostu chorób nowotworowych.

Praktycznie w Polsce nie ma produktu zwanego kiełbasą, poniżej 50 złotych/kg. Wszystko to, co kupujecie Państwo poniżej tej kwoty jest najeżone zielskiem rozmaitego rodzaju i chemią, aby się nie psuło. Powinno nosić ustawowo nazwę wyrobu kiełbasopodobnego. Dobre mięso schnie na powietrzu, a nie pleśnieje. Jeżeli więc chcecie sprawdzić, co kupiliście, to powieście to na oknie, szafce. Pleśnienie i „ślimaczenie” produktu świadczy, że lepiej go nie jeść. Same produkty zastępcze i dużo chemii.

 

Od razu powstaje drugi problem: obliczanie tzw. koszyka konsumpcji. Różne gazety i instytucje, chcąc udowodnić jak to dobrze Polakom się powodzi, przeliczają to na ilość kilogramów kiełbasy, czy sera, które można kupić za określoną kwotę. Problem polega na tym, że kiełbasa nie ma nic wspólnego z produktem mięsnym, a sery są robione z utwardzanych tłuszczów roślinnych, czyli innymi słowy, nie są serami.

I proszę zauważyć, że żadna z instytucji w tym państwie istniejącym formalnie nie reaguje.

Nie znajdziecie, choćby ze świecą szukać, żadnych raportów Głównego Inspektora Sanitarnego na temat tego, co jecie. A przecież przynajmniej teoretycznie jest zobowiązany do przeprowadzania kontroli. A społeczeństwo wie o istnieniu tej instytucji tylko z handlu szczepionkami.

Czyli dekrety urzędników mówią nam, co zdrowe, a co niezdrowe, a nie wiedza naukowa.

Ośrodki naukowe spacyfikowane grantami, nie śmieją nawet przeprowadzać niezależnych badań produktów żywnościowych. Poza tym, gdzie by je publikowali jak cała prasa polska i większość stron internetowych jest niemiecka.

 

Kolejny przykład potwierdzający fasadowość instytucji państwowych.

 

Papierosy elektroniczne. 

            Badania udowodniły, że są 10 razy bardziej szkodliwe dla człowieka, aniżeli tytoń. Proszę nie mylić tytoniu, ze sprzedawanymi papierosami.
  Papierosy obecnie produkowane są nasączane amoniakiem, co powoduje powstanie w nich związku narkotycznego i to on wywołuje ciągłą potrzebę palenia, czyli uzależnienie. Poza tym, tzw. filtry są mieszanką związków chemicznych, które niestety, po zaciągnięciu, mogą się odrywać i wpadają do płuc, będąc początkiem rakowacenia, jako ciało obce, nie ulegające „biodegradacji” w naszym organizmie.  Można to łatwo sprawdzić biorąc tzw. filtr papierosowy i troszeczkę nim poruszając w dwu palcach. Ile tego tam się wysypuje, a to wszystko z ciągiem powietrza wdychanego trafia do płuc. Zauważyć proszę, że fajkarze, czy palacze cygar, nie chorują na raka płuc.

 

Wracając do papierosów elektronicznych.

Papierosy takie zawierają akumulatorek z elementem grzejnym i wymienny wkład z substancjami chemicznym. Podgrzane substancje zmieniają się w parę i są wdychane do płuc. Badania przeprowadzone w Japonii udowodniły, że zawierają one ponad 10 razy więcej substancji rakotwórczych, aniżeli zwykłe papierosy. Znajduje się w tym zbiorniczku rakotwórczy formaldehyd, aldehyd octowy i wiele innych szkodliwych związków. Znajdują się w tych zbiorniczkach nawet bakterie oporne na metacylinę tzw. MRSA i komórki ludzkie.

Dr Naoki Kniguta podał, że w jednej z marek tych elektronicznych papierosów znalazł poziom związków rakotwórczych większy 10-krotnie od występujących w zwykłych papierosach.

Podobno nawet WHO wezwała rządy do wprowadzenia zakazu sprzedaży e-papierosów nieletnim z „powodu poważnego zagrożenia ich zdrowia”. Czy słyszeliście Państwo chociaż jeden komunikat Głównego Inspektora Sanitarnego, czy MINISTERSTWA ZDROWIA na ten temat i wprowadzenie takiego zakazu? Ale o konieczności handlu szczepionkami obie instytucje wypowiadają się co chwila.

c.d.n.

 

Ps. Na marginesie polityki. Jednym z pierwszych dekretów nowego Prezydenta w Polsce był podpisanie przymusu szczepień, preparatem o którym wiadomo na pewno, że prowadzi do bezpłodności kobiet, zarówno poprzez deformację rozwoju dróg rodnych, jak i poprzez zatrucie aluminium. O tym, że zapobiega rakowi, nic nie wiadomo i przez najbliższe 30 lat nie będzie wiadomo. Jesteśmy jedynym krajem na świecie, który taki dekret wprowadził.

 

Pomimo licznych akcji środowiskowych o nie podpisywaniu tej ustawy, Prezydent, mniej lub bardziej bezmyślnie, podpisał to, co uchwaliła poprzednia grupa trzymająca władze, czyli Drogi Czytelniku, na żadne zmiany liczyć nie możesz. Jest to po prostu kontynuacja działań poprzedników, tylko pod innym sztandarem, mająca na celu depopulację ludności. Pisałem już kilka lat temu, że partie są finansowane przez przemysł. Akurat obecna jest finansowana przez przemysł bigfarmu. Dowód? Proszę bardzo. P. Prezydent podpisał ustawę bez znajomości kosztów tego podpisu. Policzmy. Ustalono, że jedna seria to 1500 zł. Rodzi się około 350 000 dzieci. Nie wiem, czy tylko dziewczynki, czy chłopców też chcą szczepić. Wystarczy pomnożyć, ile to wycieknie z NFZ pieniędzy. Ponad 500 milionów, to jest 5 razy więcej, aniżeli wydaje się w województwie pomorskim na leczenie 17 000 chorych z rakiem. Rocznie! Licz się z podwyżką podatków i dłuższymi kolejkami do lekarzy. Przecież będą musieli ograniczyć  limity!

Zastanów się przed wyborami!

 


http://educodomi.blog.pl/2014/10/14/gazeta-niezalezna-pl-zalezna-od-bigfarmu/


http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/dlaczego_sejmowa_komisja,p1573806977


http://www.polishclub.org/2013/04/09/dr-jerzy-jaskowski-dofinansowywani-przez-koncerny-szczepionkarskie-czesc-1/


http://www.polishclub.org/2011/11/29/dr-jerzy-jaskowski-gardasil-rzekoma-szczepionka-przeciwko-rakowi-szyjki-macicy/


http://nowyekran.info/dr-jerzy-jaskowskikastracja-dzieci-przez-samorzady-siligard-z-cyklu-52-stan/


https://gloria.tv/media/JcRmKuSCSmu

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/wiesci-od-prof-marii-doroty-majewskiej-2014-12

http://wolnemedia.net/zdrowie/gardasil-czyli-jak-uszkadzac-zdrowe-dzieci-3/

http://www.polishclub.org/2012/09/20/dr-jerzy-jaskowski-dlaczego-sejmowa-komisja-zdrowia-tak-szybko-zalatwila-sprawe-nowelizacji-ustawy-o-szczepieniach-wywiad-z-doktorem-grzegorzem-boleslawem-piecha-wszystko-wyjasnia-cze/


http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=11076&Itemid=53


http://alexjones.pl/pl/aj/aj-nwo/aj-kartel-farmaceutyczny/item/62898-my-i-oni-dwie-polski-cz-2-z-cylku-listy-do-wnuczka


http://www.cda.pl/video/229888ce

articles.mercola.com/sites/articles/archive/2010/11/05/gardasil-vaccine-is-a-flop-for-good-reasons.aspx


http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/05/dr-jerzy-jaskowski-szczepieni-rozpowszechniaja-zakazenie/

 

 

Gdańsk 30.08.2015r

 

część II

 

 

Dekrety  urzędnicze a nauka.

Z cyklu: „52 stan z prawami dla ludności żyjącej w rezerwatach” 56b.

Kiedy zatrudnienie na posadzie urzędniczej staje się celem,

Kraj staje na krawędzi upadku.

 

 

Udowodniono związek preparatu Glifosat, występującego w preparatach chwastobójczych pod nazwą Roundup. Nawet ONZ potwierdził  związek tego pestycydu z zagrożeniem zdrowia, jako potencjalnie rakotwórczy. A w tym Wesołym Baraku nad Wisłą [J.Pietrzak] absolutna cisza. Roundup jest odpowiedzialny za raka, bezpłodność mężczyzn, niewydolność nerek. Roundup występuje już w mleku matek karmiących, a instytucje odpowiedzialne za ochronę zdrowia i życia siedzą cichuteńko. Mamy cała masę tzw. rolniczo – ogrodniczych czasopism i stron internetowych. Przecież zarówno GIS, jak i Ministerstwo Rolnictwa i Ministerstwo Ochrony Środowiska, łącznie z Ministerstwem Zdrowia, powinny ostrzegać przed takim niebezpieczeństwem społeczeństwo. Wystarczyło przekazać odpowiedni komunikat do tych wszystkich gazet internetowych, czy stowarzyszeń ekologicznych. A tutaj absolutna cisza, chociaż w Unii Europejskiej, na przykład w Holandii, rodzice protestują, jak się Roudupem chodniki w miastach spryskuje.

A w Polsce wolno zajmować się tylko problemem podobnym do tego, komu pani Premier stawia lody.

Takie są skutki celowego obniżania poziomu oświaty od ponad dwóch pokoleń.

 

Od ponad ćwierćwiecza istnieje też problem chorób zwanych Morgellons, a w Polsce Ministerstwo Zdrowia zajmuje się zwiększaniem liczby szczepionek, czyli wzrostem chorób przewlekłych.

Oficjalne dane, przekazane przez MZ do WHO wskazują, że tzw. wyszczepialność w POlsce wynosi, w zależności od choroby, w latach;

od 2000 do 2013:

BCG, czyli p. gruźlicy, 94%

DTP, czyli tężeć, krztusiec, błonica, przez cały czas 99%

HepB3, wirusowe zapalenie wątroby, 99%.

 

W tym samym okresie mieliśmy zachorowań na różyczkę w granicach 2700 przypadków rocznie, w całej Polsce.

Krztusiec, czyli koklusz:

od 2390 przypadków w 2000 roku,

do 4682 w 2012 roku.

 

Było to przy zaszczepieniu 99% dzieci, czyli absolutnie nikt nie powinien zachorować, według teorii szczepionkowców i naszych urzędników [ pojedyńcze przypadki]. A zamiast spadku, obserwujemy wzrost zachorowań. I proszę zauważyć, żadnej kampanii reklamowej o dodatkowe szczepienia nie zorganizowano. Nie było polecenia?

 

Natomiast w związku z zachorowaniem na odrę zrobiono w styczniu 2015 roku wielki show, czyli cyrk, agitujący do szczepień szczepionką MMR. W roku 1990 mieliśmy aż 56471 zachorowań na odrę, według danych przekazanych do WHO. W roku 2000, czyli 10 lat później, liczba chorych zmalała do 77 zgłoszeń. Za to w 2009 wzrosła do 115 zachorowań po to, aby w kolejnych latach spaść do 84. I nasz GIS rozpoczął kampanię reklamową szczepionki MMR, która, co udowodniono bezspornie, jest odpowiedzialna za występowanie autyzmu u dzieci. Nie tylko biegli sądowi to ustalili, ale okazało się, że w ujawnionych badaniach firma także o tym wiedziała, tylko ukryła ten fakt.

 

I znowu mamy problem. Dlaczego instytucje zobowiązane do ochrony zdrowia nie informują społeczeństwa o bezspornym związku szczepień z AUTYZMEM? Przecież ta informacja powinna być na pierwszych stronach gazet w Polsce.

I proszę zauważyć, że GIS robi raban jak choruje 100 dzieciaków na odrę, a nie reaguje, jak choruje ponad 4500 dzieci na koklusz. Rozumiesz coś z tego, Dobry Człowieku?

 

Czyli znowu nie nauka, ale dekrety urzędnicze wymuszają postępowanie społeczeństwa.

 

Nie dotyczy to tylko medycyny. Geoinżynieria jest od co najmniej 20 lat faktem bezspornym. A w Kraju nad Wisłą wszelkie instytucje, utrzymywane przez społeczeństwo, łącznie z Wiejską, zachowują się jak za cara: morda w kubeł i cisza.

Proszę zauważyć, że nie tylko nie ma takiego przedmiotu na studiach, ale nie publikuje się oficjalnie żadnych prac naukowych. Nadal rządzi dekret, że geoinżynieria, to teoria spiskowa.

 

Podobnie wygląda sprawa tzw. efektu cieplarnianego. To prawda, że na biegunie północnym strefa zlodowacenia nieznacznie się zmniejszyła, ale za to na biegunie południowym znacznie przybyło lodów. Ostatnie 3 lata były wręcz katastrofalne. Wyprawy naukowe musiano ewakuować ze statków ugrzęźniętych w lodach. A w Polskiej prasie o tym cisza.

Przecież urzędnicy ustalili: jest ocieplenie globalne. Nie może być więc ochłodzenia.

Nie wspomnę o braku jakiegokolwiek związku pomiędzy ilością dwutlenku węgla, a tym rzekomo globalnym ociepleniem. Przypomnę, że ta ilość dwutlenku węgla, jaka powstaje ze spalania wszystkiego, to tylko 4.5 x 10E15, w przeliczeniu na węgiel. A to, co ludzie wydychają, to 6.5 x 10E15. Rośliny, to 400 x10E15, a oceany to 1000000 x 10E15, w przeliczeniu na czysty węgiel. Czyli oceany produkują kilkaset tysięcy więcej dwutlenku węgla, aniżeli powstaje podczas człowieczego spalania. Ale ocean nie może płacić podatku. Dlatego dekret urzędniczy wprowadził podatek od spalania. I znowu społeczeństwo, czyli Biologiczne Roboty, połknęły tą bzdurę, a cała masa tzw. nauczycieli, czyli agitatorów, ogłupia dzieci i młodzież tym tematem.

A zarabiają banki, zupełnie bezkarnie, ponieważ te wszelkie kwoty przechodzić muszą przez banki. A banki żyją z procentów i opłat.

Od razu widzisz, czyim wymysłem jest pojęcie efektu cieplarnianego. Qui bono, mawiali starożytni Rzymianie. Kto ma korzyść? A reszta, to użyteczni idioci, jak mawiał Goldman ksywa Lenin.

 

To nie naukowcy wymyślili epidemię ptasiej, czy świńskiej grypy. To nie naukowcy wymyślili Afrykański Pomór Świń -  APŚ. To wszystko były dekrety ministerialne. Ale oczywiście pośrednio i bezpośrednio zapłaciło za tą głupotę społeczeństwo. Za ptasią grypę zapłaciliśmy bezpośrednio ponad 50 milionów w 2007 roku. Tyle wyciekło ze skarbu państwa. Ile zapłacili biedni hodowcy w województwie mazowieckim, którym kury wybito przed świętami Bożego Narodzenia, nie podano do tej pory na wszelki wypadek. Głównym dostawcą kurczaków na rynek europejski jest Izrael, ponieważ tam nie obowiązują normy klatkowe, żywieniowe itd. Trzeba ukryć koszty głupoty urzędniczej. Świńskiej grypy  ekonomicznie nie podsumowano, ale za APŚ zapłaciliśmy kilkoma miliardami i zamykaniem hodowli. Odbudowa hodowli to, przy dobrych układach, minimum kilka lat. A jeść trzeba. Czyli na rynek polski wjadą produkty zagraniczne, znowu bez badań sanitarnych, na przykład mięso zwierząt karmionych paszą GMO.

Nie było żadnych wskazań medycznych do prowadzenia utylizacji świń. Mięso po przetworzeniu można spokojnie konsumować. I mimo, że mamy 20 % ubóstwo w Polsce, mięso utylizowano. ZA TO SPOKOJNIE HANDLUJE SIĘ MIĘSEM ZAGRANICZNYM, karmionym GMO i antybiotykami.

 

Obecną sytuację najlepiej opisuje tytuł artykułu prof. Jamesa Petrasa:

Nigdy w historii Stanów Zjednoczonych nie byliśmy świadkami przestępstw popełnionych przez prywatne i państwowe elity, na taką skalę i zakres, jak ma to miejsce obecnie”.

 

Problem tylko, co nazywamy elitami?

 

 

www.globalresearch.ca/index.php?context=va

za www.bankowaokupacja.blogspot.se

 

Chyba zrozumiałeś gdzie realnie się znajdujesz?

www.thelibertybeacon.com/2015/14/11

WHO vaccine-preventable diseases:monitoring system.

www.thelibertybeacob.com/2015/08/09/

www.youtube.com/watch v=TrCizlAOBAo

www.organichealth.co/e-cigs-have=10x=more=cance

www.whale.to/v/state_of_health_of_univaccinated

www.thelibertybeacone.com/2015/08/21

www.thelibertybeacon.com/2015/05/14/11

www.articles.mercola.com/ z 06.07.2015


http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=15097&Itemid=119


http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=15120&Itemid=119


http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=15204&Itemid=119


http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=15233&Itemid=119


http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=15257&Itemid=119


http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=15260&Itemid=119

 

Gdańsk 31.08.2015 r.

kontakt: jerzy.jaskowski@o2.pl