Z cyklu: ”Państwo istnieje formalnie P-78”

 

 

 dr J. Jaśkowski

 

Moralność to achillesowa pięta u zarządzających,

Muszą oni być przebiegli i kłamliwi,a kandydaci na stanowiska administracyjne – usłużni i posłuszni.

 

 

„Żaden kraj nie może upaść bez pomocy wewnętrznych trolli” – jj

 

 

 

O tym, że instytucje państwa działają w sposób dowolny, mówił sam minister Spraw Wewnętrznych, a to jest człowiek, który najlepiej orientuje się w takich sprawach. Poniżej jeden z takich przykładów.

 

„Muzeum Sybir pro Memento”, jedyna taka instytucja w Polsce, prowadzona siłami społecznymi, działa od 2003 roku. Założona przez byłych Sybiraków, którym przewodził śp. dr Olgierd Sochacki, działała już 10 lat, kiedy odnowić trzeba było umowę użyczenia terenu. Na dwa tygodnie przed podpisaniem umowy z Gminą Gdańsk, z powodu awarii odcięto w dniu 18 grudnia 2010 roku wodę do posesji.

Nie wstrzymało to dostarczyciela wody, francuskiej firmy SAUR, od wystawienia faktury za rzekomo pobraną wodę.

W związku z tym, że woda do posesji nie dochodziła, Stowarzyszenie nie honorowało takiej faktury, wyjaśniając powód. Posiadamy pełną wymianę korespondencji z prezesem tej firmy p. Serge Bosca. Spółka SAUR oddala sprawę do sądu. Sprawa toczy się od początków 2012 roku.

 

Zarówno dowody materialne, tj. odpowiednie dokumenty, jak i zeznania świadków, zarówno strony powodowej, jak i pozwanej, jednoznacznie stwierdzają, że Stowarzyszenie nie mogło pobierać wody, ponieważ została odcięta około 50 metrów przed dojściem do posesji, na której znajdował się budynek Muzeum, sprawa toczyła się ponad dwa lata. O tym pisaliśmy już.


http://www.polishclub.org/2013/10/14/stowarzyszenie-frech-nowa-kapliczka-w-gdansku/

 

Sprawa została skierowana najpierw do postępowania nakazowego. Sąd dnia 11 grudnia 2012 roku zobowiązał Stowarzyszenie do zapłaty tej naciąganej faktury.

Stowarzyszenie skutecznie odwołało się i sprawa nr sygn.akt IC 1934/13, prowadzona była przez sędzinę A. Gieral Siewielc.

Sędzina A. Gieral Siewielc przez ponad dwa lata prowadziła postępowanie dowodowe. Pomimo faktu, że woda została skutecznie odcięta na ponad dwa tygodnie przed podpisaniem umowy użyczenia, co potwierdzili świadkowie zarówno ze strony firmy SAUR, jak i Stowarzyszenia, proces trwał tak długo.

Dodatkowo Stowarzyszenie przedstawiło odpowiednie dokumenty, że nie miało żadnej umowy z firmą SAUR z powodu braku podstawy prawnej, takiej chociażby jak fakt, że Gmina Gdańsk nie przekazała Stowarzyszeniu terenu, a przyłączenie wody znajdowało się 50 metrów poza terenem Muzeum oraz, że do tego samego przyłącza były podłączone dodatkowe budynki.

Poza tym budynki STOWARZYSZENIA BYŁY OPOMIAROWANE I MOŻLIWE BYŁO SPRAWDZENIE, w każdej chwili, ŻE WODA NIE DOCHODZI.

 

CO ROBI DZIELNA SĘDZINA?

 

Zamyka rozprawę podając na początku maja 2015 roku termin ogłoszenia wyroku.

Jakież było zdziwienie Stowarzyszenia, kiedy na rozprawie, na której miał być ogłoszony wyrok, zamiast wyroku dowiaduje się, że następuje wznowienie sprawy i, że zostanie Stowarzyszenie poinformowane o terminie kolejnej rozprawy.

Nastąpiła cisza w eterze na dwa miesiące.

Dnia 28 sierpnia Stowarzyszenie dowiaduje się, że brak jakiegoś podpisu na jakimś dokumencie z czerwca 2013 r. Czyli  ponad dwa lata trwał proces i nagle niedopatrzenie. Potem okazało się, że dokument ten nie miał żadnego znaczenia dla meritum sprawy.

W związku z okresem wakacyjnym i rozjazdami Stowarzyszenia, nie jesteśmy firmą posiadającą etaty, ale Stowarzyszeniem w dawnym stylu, to znaczy składającym się tylko i wyłącznie z ludzi dobrej woli, widzących sens w upamiętnianiu historii Narodu, wysłaliśmy pismo do Wysokiego Sadu z prośbą o przedłużenie terminu uzupełnienia tego podpisu do czasu powrotu członków stowarzyszenia do Gdańska.

Nie dostaliśmy na to pismo żadnej odpowiedzi.

Upoważniony Członek Stowarzyszenia udał się 2 września do SĄDU W CELU ZAPOZNANIA się z aktem, na którym brak podpisu. Pismo jakie otrzymaliśmy od Sądu nie precyzowało strony akt. Zarządzeniem Sędziego nie pozwolono mu zapoznać się z aktami.

W tej sytuacji wystąpiliśmy ponownie dnia 4 września z wnioskiem o przedłużenie terminu wyjaśnienia sprawy, ponieważ Wysoki Sąd nie podał strony, na jakiej się znajduje wymienione pismo, a datowanie nie zgadzało się z naszymi dokumentami.

Jednocześnie składając wniosek o przedłużenie terminu, opłaciliśmy znakami sadowymi prośbę o dostarczeni kopi wymienionego pisma. Podjęliśmy także kolejną próbę zapoznania się z aktami i przez 10 dni uniemożliwiano nam to, podając jako przyczynę to, że nie jesteśmy stroną. Sic! Pełną dokumentację wymiany korespondencji posiadamy.

Jednocześnie dowiedzieliśmy się, że wyznaczono nowy termin nowej rozprawy. Nigdy nie otrzymaliśmy żadnego pisma, że nasze wnioski o przedłużenie terminu, zostały nieuwzględnione. Posiadamy natomiast dowód, że je uwzględniono. Informacja telefoniczna z sekretariatem sądu jest niemożliwa, a punkt informacyjny nie posiada informacji tak szczegółowych. Próby złożenia wniosku e-mailami zostawały bez odpowiedzi.

W związku z faktem, że umożliwiono nam wgląd w akta dopiero na dwa dni przed terminem rozprawy i wysyłanie tego  zakwestionowanego pisma z brakiem podpisu nie miało sensu, chcieliśmy je złożyć przed rozprawą. Zamiast jednakże rozprawy otrzymaliśmy dzień wcześniej informacje z Sekretariatu Sądu, że termin rozprawy został zmieniony i dowiemy się o ponownym terminie. Pani z sekretariatu  nie umiała podać przyczyny takiej nagłej zmiany. Powiedziała tylko, że to jest zarządzenie sędziego. Zamiast informacji o nowym terminie otrzymaliśmy postanowienie Wysokiego Sądu, datowane na 28 września, na którym to widniało jak wół, że na posiedzeniu niejawnym 28 września 2015 roku, sędzia oddaliła nasz sprzeciw od zapłaty.

 

Czyli jest tak.

Przez ponad dwa lata PT Sędzia za pieniądze podatnika prowadziła postępowanie, czy bawiła się w wymiar sprawiedliwości? W momencie, kiedy wszelkie dowody wskazują na brak podstaw do wystawienia przez francuska firmę SAUR faktury obciążającej Stowarzyszenie, PT Sędzia na posiedzeniu niejawnym, pod pretekstem braku podpisu jednego z członków Zarządu na zupełnie niezwiązanym z meritum sprawy pismem, zatwierdza fakt okradania przez zagraniczną firmę polskie Stowarzyszenie.

 

Żeby było zabawniej z postanowieniem Sądu o odrzuceniu naszego sprzeciwu o przedłużenie terminu 7 dniowego, PT Sędzia przysyła nam kopię pisma, na którym brak podpisu jednego z członków Zarządu. Gwoli ścisłości pismo nie dotyczyło meritum sprawy. Pismo dotyczy faktu złożenia odpisu KRS, a nie dokumentu oryginalnego, który kosztuje 50 złotych. FIRMA SAUR SKŁADAŁA TYLKO KOPIE DOKUMENTÓW.

 

Czyli właściwie całe te dwa lata, zwolnienia z pracy, dojazdy wielu ludzi do sądu, były fikcją i pozorowaniem pracy przez sędzinę. Przecież o tym, że na tym piśmie jest jeden podpis, wiedziała już od dwu lat.

 

Smaczku całej sprawie daje fakt, że wcześniej podobnym fikcyjnym obciążeniem Stowarzyszenia za wodę i wymuszenia opłaty wystąpiła firma GZNK. Proces zakończył się 10 miesięcy wcześniej odrzuceniem wniosku GZNK i bardzo krytycznymi uwagami Wysokiego Sądu, co myśli o takich nadużyciach. Sędzia A.Gieral Siewielec znała sprawę, ponieważ złożyliśmy odpowiedni wniosek do akt obecnie toczącej się sprawy, podając, że to jest to samo, tylko przed innym sądem.

 

Tak wiec firmy zagraniczne są uprzywilejowane nawet w takich oczywistych sprawach. Wystarczy, że wystawią fikcyjną fakturę na Polaka, a sąd już ciebie zmusi do płacenia, Rodaku. Czy to nie jest bezpośredni dowód że państwo istnieje formalnie?

Firma SAUR weszła w posiadanie wodociągów w Gdańsku w okresie bezkrólewia po obaleniu rządu Premiera Olszewskiego. W Gdańsku sfałszowano dowody wystawiane przez p. Jamroża [ten sam, który rozbił się samochodem wartości przekraczającej wielokrotnie jego roczne pobory], który podpisywał porozumienia nie będąc prezydentem Gdańska, po rejsach po Sekwanie, na zaproszenie SAUR. Prokuratura nie ruszyła sprawy.

 

I to by było na tyle.

 


http://wolnemedia.net/spoleczenstwo/problemy-muzeum-sybir-pro-memento/

 

 

Gdańsk 11.10.2015

 

kontakt: jerzy.jaskowski@o2.pl