Z cyklu: „W-101 Listy do Wnuczka”

dr J. Jaśkowski

Obyś w ciekawych czasach żył!przekleństwo staropolskie

 

Kochany Wnuczku.

Naprawdę ten początek XXI wieku był bardzo ciekawy. Pomimo wyników badań, że tylko 2 promile czytających rozumie słowo pisane, Ministerstwo Edukacji nie zastanowiło się nawet nad tym problemem. A jak ma państwo realizować swoje zadania, kiedy statystycznie zbadana duża liczba urzędników ma trudności ze zrozumieniem słowa pisanego?

Na to pytanie już brak odpowiedzi.

A przecież jest to bezpośrednim dowodem, że nieznajomość historii powoduje jej powtarzanie.

Przypomnę, dlaczego upadł Konstantynopol w 1453 roku.
Otóż niejaki Urban, ludwisarz z Węgier, używając proszku zakonnika z Bawarii nazwiskiem Szwarc, zbudował armatę. Tak, tak, to nie żadni Chińczycy, ale zakonnik z Bawarii o nazwisku Szwarc, czyli Czarny, stworzył proch i stąd nazwa czarny proch – proszek Czarnego, proszek Szwarca.


http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1544269,3,tak-upadalo-bizancjum-560-lat-temu.read


http://educodomi.blog.pl/2015/07/20/panstwo-policyjne-a-fluor/

 

Biedny rzemieślnik Urban, ufny w geniusz swojego wynalazku, udał się do cesarza Konstantynopola  w 1451 roku z radosną informacją o posiadaniu takiego oręża. Konstantynopol to obszar cywilizacji bizantyjskiej, czyli wszechmocy urzędników. Oczywiście nie dopuścili rzemieślnika do cysorza. Oburzony Urban udał się do konkurencji, czyli Sułtana. Ten nie tylko przyjął go, ale sowicie wynagrodził. Urban odlał aż 8 armat, o masie podobno 16 ton każda, strzelających kulami kamiennymi o masie 500 kg. Turcy mieli zwyczaj co kilka lat urządzać sobie najazdy na Konstantynopol. Olbrzymie mury, w opinii urzędników cesarskich, doskonale zabezpieczały mieszkańców. Armat przecież nikt jeszcze nie znał.

Niestety, armaty były.

Maleńka armia, a raczej siły porządkowe Konstantynopola w liczbie 4500, wystarczały do zapewnienia porządku w okolicy miasta, ale nie w sytuacji posiadania armat. 100 000 armia turecka spokojnie hasała pod murami, a Urban pracowicie je ostrzeliwał.

Po 3 tygodniach armaty zrobiły wyłom w murach i czerń turecka wdarła się do środka, rozpoczynając krwawą rzeź. Sułtan dopiero po 3 dniach dowiedział się o zdobyciu miasta. Sądził bowiem, że podobnie jak w czasie poprzednich najazdów, po miesiącu i zjedzeniu wszystkiego w promieniu kilkunastu kilometrów, spokojnie wrócą do domu. Jego reakcja była typowa dla zaskoczonego tyrana. Wysłał swoją gwardię do zaprowadzenia porządku. Straty tureckie do chwili zdobycia miasta wyniosły koło 2 tysięcy ludzi. Porządek zaprowadzony przez janczarów kosztował 20 000 zabitych.

 

Historia mówi, że owe armaty Urbana jeszcze 400 lat później oddały przysługę Turkom, kiedy to Anglicy chcieli przekroczyć cieśninę. Wystrzelona z armaty półtonowa kula, szczęśliwym dla Turków trafem, wpadła na pokład angielskiego okrętu i zatopiła go w przeciągu kilku minut. Armada Wielkiej Brytanii szybko wycofała się.

Podobnie było z przyjęciami poddanych u miłościwie panującego w Małopolsce okupanta, cysorza Franza Jozefa. Jak opowiadał mi bardzo dawno temu jeden z pacjentów, koło 1910 roku napisał skargę do cysorza na urzędnika. Dostał z kancelarii z Wiednia pismo, że tego to a tego dnia ma się stawić o 5.00 rano. Cały zestresowany przybył do pałacu cesarskiego, nie tylko został przez Jaśnie Pana wysłuchany, ale Cesarz uznał jego racje.

A obecnie załatwienie jakiejkolwiek skargi na urzędnika jest niemożliwe, ponieważ najczęściej to ten sam urzędnik odpisuje na skargę. Wiem to od licznych pacjentów – urzędników.

Nawet w komunie było lepiej, ponieważ urzędnicy bali się kontroli partyjnej. Obecnie pomimo, że NSA uchyla aż 70% decyzji urzędniczych, urzędniczyna jest wyrocznią.

W celu lepszego kontrolowania społeczeństw urzędnicy co jakiś czas wymyślają wojny. A to wojna z nieistniejącą Al Kaidą, a to wojna z jakimiś talibami, a to wojna z ISIS. Potem okazuje się, że wszystkie te rzekome organizacje, a właściwie ich członkowie, byli szkoleni w tych samych bazach przez służby specjalne. I wszystki były finansowane za pomocą przelewów bankowych. I jakoś dziwnie zawsze urzędniczy zapominali zablokować te przelewy.

Podobnie dziwnie wyglądają walki z tzw. epidemiami w wykonaniu urzędników.

Pierwsza w XXI wieku epidemia to była rzekoma ptasia grypa. Kobiecina p. Małgorzatka Chan z Hong Kongu, ichniejszy kierownik sanepidu, za nagłośnienie i posłuszne wykonywanie poleceń awansowała na szefa WHO. Jak wiadomo, żadnej kwarantanny dla Hong Kongu nie ogłoszono, a to jest od 2000 lat podstawowe i najtańsze zabezpieczenie przed epidemiami.

Mając na nią już takiego haka, reszta poszła lepiej.
              Przypomnę manipulacje z wirusem A1H1 N1, „wynalezionym” w 1976 roku w Forcie D., bazie Broni Biologicznej USA. Po ponad 30 latach spokojnego życia na całym świecie, powodując aż 80% wszystkich gryp, chciano z niego zrobić świńską grypę. Niestety, nawet wirus się zbuntował i wbrew wszystkim celebrytom od wirusologii, ze znaną znachorką warszawską p. mgr prof. Lidią Brydak z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego włącznie, która po 40 latach pracy nadal nie umie oddzielić choroby od podejrzenia choroby, wirus zamiast 100 00 zgonów w Ameryce, spowodował ich tylko 18.[ słownie: osiemnaście zgonów].

Ale w akcji straszenia wzięło udział całe Ministerstwo Zdrowia z podległymi sobie służbami, oczywiście opłacanymi przez podatnika. Także w tej sytuacji żadnej kwarantanny nie ogłoszono, turystka rozwijała się wspaniale.


http://www.polishclub.org/2016/02/12/dr-jerzy-jaskowski-jak-niewiedza-przemienia-sie-w-glupote/


http://wpolsce.biz/dr-j-jaskowski-jak-ze-szczepionki-taldomidu-glifosatu-zrobiono-wirusa-zika/


https://vaccgenocide.wordpress.com/tag/ptasia-grypa/


http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-kartel-farmaceutyczny/item/35894-dealerzy-grypy-w-natarciu-kolejne-zgony-po-szczepieniach


http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=7252&Itemid=100


http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/obecna_grypa_i,p727878295

 

Podobnie straszono ludzi w 2003 roku zespołem SARS. Straszyło to samo WHO. Urzędnicy WHO, znowu za pieniądze podatnika, produkowali całe tony ostrzeżeń, jaki to SARS jest groźny dla skupisk ludzi w dużych miastach.

Polskojęzyczne mass media niemieckich właścicieli pod amerykańskim zarządem, rozpętały istną histerię wirusową. I znowu nic. Po paru miesiącach sprawa zniknęła ze szpalt. Podobnie było z wirusem Ebola, maskującym strajki w Sierra Leone na plantacjach kauczuku. Także zapomniano o podstawowym środku walki z zarazą, to jest o kwarantannie. Znany amerykański ekspert od tego wirusa spokojnie jeździł metrem w Nowym Yorku, a rzekoma pielęgniarka okazała się funkcjonariuszem CIA.


http://www.polishclub.org/2014/08/08/dr-jerzy-jaskowski-ebola-interes-za-100-000-000-dolarow-czesc-ii/


http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17417&Itemid=119



 

Jak na pewno jeszcze wszyscy pamiętają, chciano wywołać także epidemię w Hamburgu na ogórkach hiszpańskich. Epidemia się nie udała, ale jak to zwykle bywa, obrotni urzędnicy znaleźli w tym stosie ogórków znajdujących się na bazarach akurat te parę, które były skażone. Możliwość trafienia w przysłowiowego toto-lotka jest większa, nie wspominając o kosztach wykonywanych za pieniądze podatnika analiz.

Podobnie było z urzędnikami i Afrykańskim Pomorem Świń. Na podstawie dwu podrzuconych padłych świń przez czarny nieoznakowany helikopter, w lutym, urzędnicy od razu wiedzieli gdzie szukać zakażonych warchlaków.

Takich sprytnych mamy urzędników. Co prawda nigdy nie podano nazwisk tych osób, które z taką wnikliwością potrafiły spacerować po leśnych drogach w zimie, w poszukiwaniu martwych zwierząt, ale to już drobiazg, proste przeoczenie, prawdopodobnie są z Warszawy.

Ale sama informacja gazetowa wystarczyła Ministerstwu Rolnictwa do ogłoszenia epidemii [co prawda dopiero w dwa tygodnie po tym, jak ją ogłosili Duńczycy w Moskwie] i wprowadzeniu zakazu sprzedaży polskich świń. Straty dla gospodarki to parę miliardów. Ale przecież urzędniczyna nie płaci z własnej kieszeni. Oni tylko wykonują polecenia.


http://www.polishclub.org/2014/08/21/dr-jerzy-jaskowski-co-jest-gorsze-wirus-czy-urzednik-z-cyklu-panstwo-istnieje-formalnie/


http://www.polishclub.org/2014/04/09/dr-jerzy-jaskowski-ciag-dalszy-oszustwa-afrykanskiego-pomoru-czyli-jak-wykanczac-polskich-hodowcow/


http://www.polishclub.org/tag/afrykanski-pomor-swin/

 

Obecnie takim problemem, na razie w Ameryce, jest sprawa wirusa ZIKA. Pomimo braku jakiegokolwiek dowodu na związek wirusa z wadami u dzieci, cała polskojęzyczna prasa niemieckich właścicieli, pod amerykańskim zarządem, trąbi o tym od rana do wieczora. Prym wiodą reklamówki medyczne.

Tymczasem jak zwykle sprawa jest bardziej prosta. Na znalezione w Brazylii przez kilka lat 854 przypadki małogłowia, ślad wirusa wykryto tylko w 97 przypadkach. Jeżeli chciano by udowodnić związek małogłowia z wirusem, to ślad wirusa powinien być widoczny w ponad 75% przypadków, a nie w 10%. W podobnym tonie rozumowanie może prowadzić do wykrycia związku palenia tytoniu przez ojców, ponieważ palenie jest w slamsach powszechne, to można podać, że 100% małogłowia było z rodzin, w których ojciec palił papierosy.

Takie głupoty w Polsce opowiadają publicznie telewizyjni przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia. Od razu uwidacznia się poziom merytoryczny: nie matura lecz chęć szczera czyni z ciebie…..eksperta Ministerstwa.

Podam przykład porównawczy. Rocznie w USA jest około 2500 przypadków małogłowia na 320 milionów ludzi. CDC, firma jak najbardziej amerykańska, nie zajmuje się ustaleniem, co jest przyczyną tej epidemii, ale za to interesuje się 18 przypadkami w 2015 roku w Brazylii. Przypomnę, że bardzo się natomiast interesowała CDC „epidemią” odry, tj. 50 przypadkami choroby w Kalifornii. Czyli 2500 wad wrodzonych to jest wg urzędników norma, a 50 przypadków to epidemia.

Jest to dowód bezpośredni, że urzędnicy nie rozumieją słowa pisanego.
Innymi słowy, urzędnicy tej maskirowki – fałszywej flagi, jaką jest zdrowie publiczne, usiłują za wszelka cenę straszyć społeczeństwa, w celu wyłudzenia pieniędzy z worka zwanego przymusowym ubezpieczeniem.

Proszę zauważyć, wirus został odkryty w 1947 roku i do 2015 nie było o nim mowy w żadnym podręczniku. Objawy, jakie powoduje, są mniejsze od przeziębienia. Te wszelkiej maści opisy, czy zdjęcia obecnie produkowane, nie wiadomo skąd pochodzą. Do 2015 roku nie było ŻADNYCH informacji straszących ludzi. A ostatnio w okresie jednego roku pojawił się nagle na całym świecie. Takie mapy publikuje WHO i p.Chan. Jak wiadomo, Photoshop to bardzo dobre narzędzie do pracy dla grafików, szybkie i śladów nie pozostawia.

Że chodzi li tylko o pieniądze wyłudzane z budżetu, nie ulega żadnej wątpliwości. Najlepszym dowodem jest to, że zadłużone po uszy USA nagle wydają prawie 2 miliardy dolarów na badanie szczepionki przeciwko temu wirusowi.


http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-kartel-farmaceutyczny/item/78169-jak-ze-szczepionki-taldomidu-glifosatu-zrobiono-wirusa-zika


http://www.polishclub.org/2016/02/12/dr-jerzy-jaskowski-jak-niewiedza-przemienia-sie-w-glupote/


http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/sad_lekarski_w_sprawie,p1360186268

 

Jest to jednocześnie potwierdzenie faktu, że Ministerstwo Zdrowia cenzuruje informacje medyczne.

Są dwie firmy przodujące w produkcji szczepionek, tj. GlaxoShmithKline i Sanofil Pasteur. Sanofil już w 2015 uzyskał patent na produkcję szczepionki przeciwko wirusowi denga, związanego z wirusem Zika. Oczywiście jest jeszcze co najmniej kilka firm wyciągających „rence” po te pieniądze. Od czasu nagłego zniknięcia wybitnych wirusologów przed kilku laty, sprawy w straszeniu ludzi nabrały tempa. Oczywiście żadne śledztwa rządowe nic nie wykryły.

Dlaczego Zika to typowa fałszywka? Oto kilka dowodów:

1. Lekarze brazylijscy jednoznacznie twierdzą, że małogłowie jest spowodowane przez nowe środki owadobójcze masowo stosowane obecnie po „odkryciu” Zika. Środki te nigdy nie były przebadane na szkodliwość dla ludzi. Pamiętam z Panamy pod wieczór otwarta półciężarówka spryskiwała brzeg dżungli nie patrząc, czy ludzie znajdują się w pobliżu, czy też nie. Jak podają lekarze, wody w tym rejonie skażone są pestycydami. Twierdzą, że związkiem odpowiedzialnym za wady jest pestycyd o nazwie pyroporxyfen.

2. Nawet jeżeli przyjmiemy, że Zika faktycznie istnieje, to przez 75 lat wszelkie jego infekcje były tak mało objawowe, że nigdy pacjenci nie zgłaszali się do lekarzy.

3. Nie ma żadnego racjonalnego powodu, aby amerykańska agencja CDC zajmowała się 18 przypadkami jakiejś choroby w dalekiej Brazylii chyba, że jest to eksperyment broni biologicznej.

4. Przecież na bagnach Luizjany także latają komary i można by było wypróbować owe genetycznie modyfikowane komary, wpuszczone w 2012 roku do Brazylii. Tego nie zrobiono. Firma produkująca te komary, OXITEC, jest amerykańską firmą.

5. „Strach” przed wirusem Zika popchnął kongres USA do złagodzenia przepisów dotyczących badań szkodliwości pestycydów. Żadna instytucja rządowa nie bada zawartości pestycydów w warzywach, czy owocach. Podobnie jest w Polsce. Sanepidy nie publikują wyników badań, jeżeli takie w ogóle przeprowadzają, o zwartości substancji trujących w owocach i warzywach sprowadzanych z na przykład Chin, gdzie nie istnieją przepisy europejskie. Dlatego firmy amerykańskie wykupują masowo ziemię na Ukrainie, już ponad 3 miliony hektarów, w celu właśnie produkcji zakazanej w UE.

6. Clean Water Act, przepis dotyczący jakości wody, praktycznie jest nierealizowany. Dlaczego przemysłowi chemicznemu udało się ignorować tą ustawę? Podobnie jest w Polsce. Główny Inspektor Sanitarny nie prowadzi ani systematycznych badań, ani nie publikuje w internecie wyników tych badań, szczególnie zanieczyszczeń w pobliżu dużych zakładów przemysłowych. Nasze badania skażenia rejonu pomorskiego fluorem emitowanym przez Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych wykazały, że jeszcze w odległości 50 km można znaleźć nie tylko fluor w wodzie, ale znaczne podwyższenie poziomu fluoru w organizmach dzieci.

7. Strach przed wirusem doskonale służy służbom do kontroli i terroryzowania społeczeństwa.

8. Czyżby Zika był jakąś modyfikacją broni biologicznej, opracowanej w laboratoriach rządowych USA? Wyjaśniałoby to takie duże zainteresowanie tym problemem instytucji USA, z p. Prezydentem Obamą włącznie.

9. Strach przed wirusem Zika jest wykorzystywany do wprowadzenia do środowiska, ale w Brazylii, genetycznie modyfikowanych komarów. Czyli zrobili sobie z Brazylii poligon doświadczalny ?.

10. Rozpylanie coraz większych ilości pestycydów na pewno nie służy zdrowiu. Taki środek jak glifosat, sprzedawany w Polsce powszechnie pod nazwą Randapu, nie tylko powoduje niedomogi nerek, ale może wywołać raka. W wielu krajach jest zakazany, na przykład w Holandii. GIS nawet nie wysila się, aby ostrzeżenia pojawiły się na opakowaniach.

11. Jedynym udowodnionym czynnikiem, związanym z nagłym pojawieniem się małogłowia, jest szczepionka Boostrix, przymusowo zastosowana w Brazylii u kobiet w ciąży. Producent podaje, że wolno ją stosować dopiero u dzieci powyżej 4 roku życia, czyli ważących powyżej 10 kg. W ministerstwie Brazylii zadecydowano, że będą ją otrzymywały przymusowo kobiety w ciąży, a płód może ważyć kilkadziesiąt gramów. Aluminium zawarte w szczepionce w ilości około 500 mcg jest znaną neurotoksyną mózgową. Pierwsze szczepienia zaczęto przeprowadzać we wrześniu 2014 roku, a pierwsze przypadki małogłowia pojawiły się w maju 2015. Jest to jedyny czynnik stwierdzony w Brazylii, posiadający zbieżność czasową pomiędzy zadziałaniem, a efektem. Jest to także jedyny czynnik wymazywany z jakiejkolwiek informacji podawanej do wiadomości publicznej. Producentem jest forma GSK, ta sama, która sponsoruje w Polsce Medycynę Praktyczną. W ulotce firma wyraźnie zaznaczyła:

1.Boostrix można stosować u osób powyżej 4 roku życia
   2. Nie określono bezpieczeństwa stosowania i skuteczności produktu Boostrix dla dzieci poniżej 4 lat.

3. Szczepionkę powinno się ostrożnie stosować w przypadku trombocytopenii.
             4. Nie przeprowadzono badań stosowania szczepionki, dotyczących jednoczesnego podawania z innymi szczepionkami.

Czyżby to był po prostu poligon doświadczalny w stosowaniu tej szczepionki na masową skalę, czyli tzw. 3 faza badań?

c.b.d.o.

www.naturalnews.com/054261 America www.nyttimes.com/2016/01/30 www.naturalnews.com/048131 censored www.greeMedInfo LLC, z 11maja 2016;9:30 www.greenmedinfo.com/blog/spinach www.jonrappoport.wordpress.com/2016/06/02/zika

 

 

Fitoterapia, czyli bezpieczne leczenie.

BEZ CZARNY.

Może już trochę za późno, ale warto nazbierać sobie kwiatów bzu. Przygotowanie nalewek ze świeżych roślin jest wielokrotnie skuteczniejsze aniżeli z suszonych. Poza tym czas maceracji można dokładnie określić, a wiec powstały koncentrat ma podobną zawartość czynników czynnych. Natomiast suszone rośliny zaparzane jako herbatki różnią się znacznie pomiędzy sobą w związku z czasem przygotowywania naparu, dodatkami, temperaturą wody.

Kwiat bzu można używać jako środek napotny, w czasie przeziębień, jest lekko moczopędny, czyli może być dodawany do mieszanek wspomagających pracę serca..

Na jesień, po pierwszych przymrozkach, zbieramy owoce bzu, które doskonale nadają się do leczenia stanów zapalnych przewodu pokarmowego. W związku z zawartością konserwantów, czyli środków bakterio i grzybobójczych w przetworzonych pokarmach, sprzedawanych w kubeczkach, czy kartonikach, możemy sobie taką nalewkę z owoców bzu popijać po 20 ml wieczorem nawet co kilka dni przez cały rok.

 

Gd. 12.06. 2016r.

kontakt : jerzy.jaskowski@o2.pl