Z cyklu: „N-32, nie daj się ogłupiać”.

dr J. Jaśkowski

 

 

Państwo, a dokładniej mówiąc partia, frakcja partyjna, stronnictwo, sekta, człowiek, który zawiaduje nim w danej chwili – może nadać nauczaniu publicznemu kierunek, jaki mu się podoba i kształtować wedle swojej woli umysłowość poprzez sam mechanizm nadawania stopni naukowych.

Nadajcie jakiemuś człowiekowi prawo przyznawania stopni naukowych, a okaże się, że nawet pozostawiwszy wolność nauczania – szkolnictwo popadnie w istocie w uzależnienie. Frederic Bastiat 1950r.

 

 

 

Namnożyło nam się zarówno uczelni „wyższych”, jak i „naukowców” na tych uczelniach. Przypomnę dla porównania: prawie 90-milionowe Niemcy mają 80 wyższych szkół, a o połowę mniejsza Polska ma aż 470 szkół, z niewiadomych powodów zwanych Wyższymi.

Niestety, za wyjątkiem produkowania karteczek zwanych dyplomami, nic z tego nie wynika. W okresie ostatniego ćwierćwiecza liczba patentów w Polsce systematycznie spada i oscyluje w granicach około 100, a Niemcy mają 17 500 rocznie. Tak porównując, polski profesor to nauczyciel szkoły średniej. Żadnych nowych koncepcji teoretycznych, ani patentów nie musi pokazywać, wystarczy, że wykonuje posłusznie procedury.

Proszę zauważyć, jak to się chwalą publikacjami wykonywanymi na zasadach tzw. Evidence-Based-Medicine – EBM – czyli medycynie rzekomo opartej na dowodach.

Ta prawda uległa całkowitej zmianie. Miała zaistnieć urawniłowka. Wszyscy mieli robić to samo i tak samo, ponieważ ktoś, najczęściej nieznany z nazwiska powiedział, że to najlepsza metoda.

Podam kilka przykładów. W 1986 roku wprowadzono powiększanie silikonowe piersi u kobiet. Oczywiście nikt nie mógł przewidzieć jak organizm – skóra zareaguje na takie ciężarki. Po kilku latach okazało sie, że skóra rozciąga się i nie będę opisywał, co się dzieje z biustami. Efektem były kolejne operacje, co widać u aktorek, na przykład A. Jolie, reklamującej się kolejnymi okrągłościami i operacjami za 10 000 dolarów zmienianymi co 4-6 lat.

Widać wyraźnie na tym przykładzie, że metody wprowadzane pod pretekstem „dowodów medycznych” miały tylko jeden cel: stwarzanie przewlekłych pacjentów, czyli finansowe perpetuum mobile. A fizycy twierdzą, że coś takiego jak perpetuum mobile nie istnieje.

Paradygmat EBM może i mógłby być zastosowany gdyby… niestety tych gdyby jest bardzo dużo.

Po pierwsze: poziom edukacji powinien wzrastać systematycznie. Jak to pokazał  PT J. Wieczorek [10.12.2013 PClub] czym wyższe wykształcenie, tym większe ogłupienie. Zgadzam się z tym całkowicie. Po tzw. przemianach nastąpił w Polsce kolosalny wzrost wyższych uczelni, a niestety nie mieliśmy kadry do prowadzenia takowych. Efektem, nawet w seminariach duchownych, wykłady prowadzili świeżo upieczeni magistrowie. Skutkiem jest fakt, że nasza innowacyjność jest niższa, aniżeli Mołdawii, co nie przeszkadza, że liczbą profesorów górujemy nad Niemcami. Rząd rozdaje te stanowiska tak jak Zagłoba Niderlandy.

Już prof. F. Koneczny udowodnił, że to nauka musi iść przed oświatą, a nie odwrotnie, jeżeli kraj ma się rozwijać.


http://educodomi.blog.pl/tag/feliks-koneczny/


http://www.polishclub.org/2012/11/04/dr-jerzy-jaskowski-historia-polski-szczeglnie-xx-wieku-w-skrcie/

 

Nie wspomnę już o klanach rodzinnych na uczelniach.

Kolejnym problemem jest sprawa podręczników i piśmiennictwa naukowego. Otóż całość sprowadza się ponownie do monopolu. O ile jeszcze w latach 70. mieliśmy 2000 tytułów naukowych w 10 000 000 egzemplarzy, to w chwili obecnej praktycznie wyeliminowano piśmiennictwo polskie i w zamian mamy monopolistę Elsevier. Wydawnictwo to kontroluje ponad 2400 tytułów naukowych na całym świecie. Sprawa stała się głośna w przypadku przygotowania tzw. afery dr A. Wakefielda. Okazało się, że ci sami ludzie siedzieli w radach nadzorczych i byli ekspertami oceniającymi dane publikacje naukowe. Oczywiście o druku decydował wydział marketingu, a nie wartość pracy. Generalnie drukowano 37 z 38 prac popierających dany projekt, a tylko kilka procent oceniających dany projekt, czy lek negatywnie.


http://www.polishclub.org/2013/10/01/dr-jerzy-jaskowski-dziwna-historia-szczepionki-przeciwko-odrze-mmr-dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-czesc-4/


http://www.polishclub.org/2013/09/24/dr-jerzy-jaskowski-dziwna-historia-szczepionki-przeciwko-odrze-mmr-dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-czesc-2/


http://www.polishclub.org/2013/10/08/dr-jerzy-jaskowski-dziwna-historia-szczepionki-przeciwko-odrze-mmr-dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-czesc-5/

 

I proszę zauważyć, tej całek kadrze „profesurów” to wyeliminowanie piśmiennictwa polskiego zupełnie nie przeszkadzało. Nikt nie protestował. Możesz wiec podumać Szanowny Czytelniku, czy byli to polscy profesorowie, którzy nie wiedzieli co się dzieje, czy ….?

 

Wycinanie tematów medycznych polega na redukcji godzin podstawowych przedmiotów. W ciągu ostatnich 40 lat czas nauki z biofizyki, czy biochemii, został zredukowany o 50%. Ostatnio pewna pani z miasta Łodzi, tej od Rumkowskiego i łowców skór, opracowała program biochemii dla medyków, wycinając szlak cholesterolowy. No bo po co medycy mają wiedzieć co to jest cholesterol i co z niego powstaje? Po co takiemu lekarzowi wiedza o koenzymie Q-10, niezbędnym do odtruwania organizmu, czy o witaminie D, niezbędnej do budowy systemu odpornościowego, nie wspominając o hormonach płciowych!

Przyszły lekarz ma po prostu sprzedawać usługi wymyślone przez banksterów, a wprowadzane „rencami” rodzimych trolli. Oni przecież tę panią zatrudnili do opracowania programu studiów z biochemii. Aha, zapomniałem podać, że pani ta nigdy nikogo nie leczyła, ani nigdy nikogo nie uczyła. To tak na marginesie, aby dobrze zrozumieć przyczyny obniżania poziomu edukacji. Przyszły lekarz ma przede wszystkim być dobrym sprzedawcą i realizować procedury. A jak pacjent nie pasuje do wymyślonej z sufitu procedury, to tym gorzej dla niego.

Drugim istotnym problemem w medycynie jest wprowadzanie na siłę rozmaitego rodzaju procedur, przez osoby zupełnie niekompetentne, na stanowiskach administracyjnych. Ostatni raport Mayo Clinic Proceedings, z sierpnia 2013 roku podał, że aż do 78 % badań i zabiegów medycznych, jakie otrzymują chorzy, nie tylko im nie pomaga, ale szkodzi! To nie tylko naraża budżety chorych z powodu marnotrawstwa funduszy, ale podważa całkowicie sens działania lekarzy. Konsekwencją tego są rozmaitego rodzaju hochsztaplerstwa i pseudomedyczne działania.

Wyraźnie widoczne jest to na przykładzie USA. Stany Zjednoczone wdają więcej na tzw. opiekę zdrowotną, aniżeli 10 następnych krajów łącznie [Japonia, Niemcy, Francja, Chiny, Wielka Brytania, Włochy, Kanada, Brazylia, Hiszpania i Australia].

 

Jak obliczono, aż 30% tej kwoty jest marnowane. Stanowi to aż 750 miliardów dolarów rocznie. Na kwotę to składają się nie tylko niepotrzebne, a szkodliwe procedury, ale również koszty obsługi urzędniczej, która rozrasta do niewiarygodnych rozmiarów. W Polsce jest całkowity brak kontroli nad ponad 65 miliardami złotych NFZ. Fundusz ten powstał z powodu konieczności zatrudnienia, jak wieść gminna niesie, całej masy pracowników byłych partii, rozwiązanych po 1990 roku.

Przymus płacenia nowego podatku pod pretekstem ochrony zdrowia, służy właśnie  przerzucaniu pieniędzy podatnika do prywatnych kieszeni. Najlepszym tego dowodem była swego czasu afera z agentem Tomkiem i naiwną 40-latką. Sprawa ta pokazała, że prywatyzacja służby zdrowia przez duże koncerny zagraniczne jest faktem. Kilka lat po aferze liczba sprywatyzowanych szpitali wzrosła lawinowo. A przecież wszyscy mądrzy inaczej politycy zaprzeczali nawet chęci prywatyzacji służby zdrowia.

Po pierwsze, samo zlikwidowanie piśmiennictwa naukowego i oddanie go w ręce wydawnictw przemysłowych, dokonało się za zgodą i bez sprzeciwu Naczelnej Rady Lekarskiej. Czyli Rada sama pozbawiła się możliwości kontroli produktów, które lekarze mają przepisywać chorym, czyli obecnie sprzedawać. W tym momencie oświata medyczna stała się fikcją!

Rada sama zgodziła się na wprowadzanie procedur przez urzędników, kiedy to jeszcze do niedawna lekarz odpowiadał za leczenie chorego, dostosowując metody do pacjenta, a nie odwrotnie, jak jest obecnie. To przecież FBI wykrywa korupcję wśród urzędników zdrowia [nie nazwę ich lekarzami], a nie Rada.

Po drugie, Prezes wykazał się nieznajomością historii medycyny, ponieważ już dawno udowodniono, że w pewnych chorobach działania zarówno homeopatyczne, jak i osteopatia, mają lepsze rezultaty w leczeniu, aniżeli tzw. medycyna przemysłowa.

 

Przykładem niech będzie epidemia cholery w Stanach Zjednoczonych w 1871 roku. Lekarze uniwersyteccy, stosując „naukowe metody”, zaniechane w Europie 100 lat wcześniej, czyli puszczenie krwi, mieli śmiertelność ponad 70%, a lekarze homeopaci, stosując swoje metody „nienaukowe”, mieli śmiertelność rzędu 3-5%. Jeżeli to nie jest dowód naukowy, to co nim jest, wg dr Hamankiewicza? Oczywiście, zyski koncernów były zdecydowanie niższe.

Wypada także podkreślić, że Naczelna Rada Lekarska ani razu nie zabrała głosu w stosowaniu takich bezprzykładnie fałszywych metod, jak np. szczepienia przeciwko grypie, czy stosowanie rzekomego leku na grupę, zwanego Tamiflu. Lek ten kupiły rządy ponad 80 państw, rzekomo jako panaceum na grypę, najpierw ptasią, a potem świńską. Preparat ten zalecała nawet WHO OD 21 SIERPNIA 2009 ROKU wszystkim chorym na AH1N1. Było to bardzo dziwne, ponieważ grypa AH1N1 była znana lekarzom od 1976 roku, kiedy to wirus ten pojawił się obok tajnego ośrodka badań broni biologicznej w Forcie „D”. Od lat 1990. preparat był zalecany do leczenia ptasiej grypy, a od 2009 do leczenia świńskiej, czyli tej samej AH1N1.

Nie słyszałem o żadnym ostrzeżeniu Naczelnej Rady Lekarskiej, że jest to wielkie naciąganie funduszy zdrowia. A nawet p. Premier zalecał publicznie ten preparat. A badania wykazały bezsprzecznie, że Tamiflu nie działa ani na AH1N, czyli na świńską, ani na H5N1, czyli ptasią grypę. Na ten lek wydano ogromne kwoty, prezydent Bush na przykład, wyłudził od Kongresu aż 7.1 miliarda dolarów. Pan generał  R., będący uprzednio akcjonariuszem firmy produkującej ten lek, po przejściu do Ministerstwa Obrony zakupił aż 2 miliony dawek.

Mała Szwajcaria zakupiła ponad 2 miliony dawek, Kanada 5,4 miliona, Włochy 6 milionów, Wielka Brytania wydała ponad 700 milionów dolarów na 14.6 mln dawek. Prezydent Tusk podał w 2009 roku, że polskie zapasy starczą dla 2 milionów osób. Koszt jednego opakowania wynosił ponad 200 złotych. Proszę samemu pomnożyć, jakie to kwoty wyciekły z budżetu, pod pretekstem opieki zdrowotnej. I Naczelna Rada Lekarska ani słowem o tym się nie zająknęła. A przecież powinna była zaprotestować przeciwko stosowaniu nienaukowych metod, tym bardziej, że niepotwierdzonych badaniami. Ciekawe, nieprawdaż? Dlaczego tego nie zrobiła przez ostatnie 5 lat? Po wpisaniu natomiast do wyszukiwarki pojęcia Tamiflu i grypa, znajdziecie Szanowni Czytelnicy całe masy wypowiedzi tzw. ekspertów gazetowych, jaki to dobry lek!

 

Takich przykładów można mnożyć. Na przykład leczenie tzw. nadmiaru cholesterolu statynami, co jest niezwykle szkodliwe dla chorego i naukowo zupełnie bez sensu. Wprowadzenie stentów, jako metody leczenia zwału naczyń wieńcowych, co jest sprzeczne z całą dotychczasową wiedzą anatomiczną, fizjologiczną i prawami fizyki. Zamiast leczyć chorych strophantyną, co było prowadzone w Polsce jeszcze na początku lat 80. ubiegłego wieku, to obecnie proponuje się im zabieg operacyjny.

Śmiertelność przy leczeniu operacyjnym wynosi około 47%, a przy leczeniu zachowawczym 3-4 % w okresie roku. Ale wg Naczelnej Rady Lekarskie naukowe jest operowania, a nie podawanie strophantyny. Czyli punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Musisz się Szanowny Czytelniku sam zastanowić nad mechanizmami takich działań.


https://marucha.wordpress.com/2015/02/11/dr-jerzy-jaskowski-statyny-dlaczego-lekarze-nie-mowia-tego-pacjentom/


http://alexjones.pl/aj/aj-technologia-i-nauka/aj-medycyna/item/47270-statyny-dlaczego-lekarze-nie-mwi


http://www.polishclub.org/2015/06/19/dr-jerzy-jaskowski-statyny-uzupelnienie-dla-laikow/


http://www.polishclub.org/wp-content/uploads/2015/02/Biografia-Dr-Jerzy-Jaśkowski-Statyny.pdf


http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/statyny_wiara,p299056270


http://www.wykop.pl/link/2393828/dr-jerzy-jaskowski-statyny-dlaczego-lekarze-nie-mowia-tego-pacjentom/


http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/sol_a_medycyna_upadek,p1857922643


http://www.polishclub.org/2016/01/24/dr-jerzy-jaskowski-jakosc-procedur-medycznych-a-zdrowie-czesc-ii/

 

I najciekawsze jak zwykle na końcu.

Polskojęzyczna prasa niemieckich właścicieli pod amerykańskim zarządem do 2099 roku, zaczyna straszyć epidemią, kolejną zresztą, zachorowań na AIDS, czyli wirusem HIV.

Pamiętam doskonale jak około połowy lat 80. ubiegłego wieku doszła do nas informacja o nowej chorobie Aids. CO to się nie wyprawiało.

Otóż w 2009 roku Wojciech Moskal z GW podał, że szczepionka na HIV wreszcie działa

I tak, jak się dowiadujemyi armia amerykańska oraz ministerstwo zdrowa Tajlandii wspólnie opracowało szczepionkę przeciwko wirusowi HIV. Co prawda nie wymieniono, na czym polegała rola Ministerstwa Zdrowia, a na czym armii amerykańskiej, ale działali w duecie. Jak powszechnie wiadomo, na ogół rolą armii jest obrona granic i niszczenie, a nie produkcja szczepionek.

Całą grupę podzielono na dwie podgrupy po około 8000 i zaszczepiono jedną podgrupę szczepionką, a drugą tzw. placebo [czyli wodą]. Niestety, w informacji wystąpiły poważne luki, bowiem nie podano składu chemicznego, ani biologicznego tych szczepionek.

 

Wyniki, zarówno według przedstawicieli armii amerykańskiej, jak i urzędników tajlandzkich, są zachwycające, aż  31.2 % grupy szczepionej zostało  uchronionych przed zakażeniem

I tutaj zaczynają się schody.

Wiadomo powszechnie, że choroba zwana ”hifem”, występuje głównie u homoseksualistów i prostytutek. Tak więc jeżeli w grupie chorych były same prostytutki, lub dużo homoseksualistów, a w grupie kontrolnej mniej, to wynik był z góry przesądzony.

Drugi problem metodologiczny to liczby. Zachorowały podobno 74 osoby z grupy nieszczepionych i 51 z grupy szczepionych. W Polsce uczniowie szkół podstawowych dowiadują się, że pojęcie procent oznacza wielkość od 100. W związku z faktem, zachorowały 54 osoby, czyli mniej aniżeli 100, to co znaczy 31,2%. Te dwie dziesiąte procenta to ręka noga, czy też mózg przedstawiciela armii.

 

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że francuska firma Sanofil – Aventis ogłosiła te same dane, jako swoje. Także jej szczepionka była testowana przez rzekomo 6 lat w Tajlandii i eksperymentowi poddano 16 000 osób. Co prawda nie wiadomo, z jakiego powodu białe myszki biorące udział w doświadczeniu nazwano wolontariuszami.

Potem nagła cisza przez 7 lat. I ostatnio nagłe zainteresowanie Rosją. Już nie zły Putin, ale obawa o wzrost zachorowań na AIDS w Rosji: jakie to niebezpieczne i jak to Rząd nie walczy z AIDS.

 

Parę słów wyjaśnienia.

Za AIDs uważa się w Afryce zwykłą sra…kę trwającą ponad 7 dni, połączoną z stanem podgorączkowym. Oczywiście nikt nie jest tak naiwny, aby jakiekolwiek testy Murzynom robić. Przecież to kosztuje. A w ogóle, to sami sobie są winni, że się tak rozmnażają, że Armia Amerykańska musiała powołać specjalne dowództwo Africom w 2008 roku, z siedzibą w Niemczech, do pilnowania demokracji w Afryce. Wiadomo, armia zawsze najlepiej pilnuje demokracji, chociaż to dziwne, ponieważ jak np. gen Franko, czy Pinochet pilnowali demokracji, to nazywano ich tyranami i dyktatorami. Ale co będziemy się bawili semantyką.

 

I wracamy do korzeni.

Okazało się, że HIV to jest produkcja znanego wirusologa dr Roberta Gallo. Otóż ten znakomity wirusolog, pracując w Instytucie Ludzkiej Wirusologii już od 1964 roku, do 1978 roku korzystał ze 550 milionów dolarów płatnika przeznaczonych na stworzenie AIDS.

P. Dochtor był niezwykle pracowitym fachowcem. Już w 1971 roku opublikował Specjalny Raport, dotyczący „odwrotnej transkrypcji typu C cząsteczek wirusa ludzkiego pochodzenia”. Jego Raport z 1971 roku jest identyczny z raportem z 1984 roku o patencie AIDS. W kwietniu 1984 roku dr R.Gallo złożył bowiem wniosek w biurze patentowym dla swojego wynalazku HIV/AIDS.

 

Dowody naukowe są kompletne i przekonywujące. Wirus AIDS jest projektem bioprodukcji z amerykańskiego programu Special Virus.

Specjalny program federalny był finansowany przez Rząd USA od 1962 roku do 1978 roku.

Program ten był testowany zarówno w Afryce, jak i wśród homoseksualistów na Manhattanie. W latach 70-tych homoseksualizm był be, potem zmieniono definicję i obecnie jest cacy.

Specjalny numer Logic Research ujawnia, że Stany Zjednoczone poszukiwały cząsteczki wirusa, które mogą wpływać na mechanizmy obronne systemu odpornościowego człowieka.

Program starał się tak zmienić cząsteczkę wirusa z wirusem zwierzęcym, aby powstała choroba wyniszczająca zwana VISNA

Wg artykułu, AIDS to proces biologiczny, osobliwy rozwój laboratoryjny wirusa owcy islandzkiej. Naukowcy zapewniają w 100%, że to jest geneza AIDS.

Innymi słowy to, co w latach 80. przebąkiwano, że jest to projekt broni biologicznej. okazało się po 35 latach prawdą.

Przy okazji potwierdzają się doniesienia, że generalnie Afryka jest wykorzystywana jako poligon doświadczalny broni biologicznej. Czyli stara tradycja, od niszczenia za pomocą wirusów Indian, nie tylko nie ginie, ale jest coraz bardziej rozwijana.

I to by było na tyle.

Dlaczego jednak polskie króliki doświadczalne dają sie nabierać na toksyczne leki?

 

Gd 11.07.2016r.

www.portal.abczdrowe.pl epidemia-

www.humansarefree.com/2016/07/dr-robert-

 

kontakt: jerzy.jaskowski@o2.pl