Z cyklu: „P – 194, państwo istnieje formalnie”

 dr J. Jaśkowski

 

 

Nigdy się nie dowiesz że umarłeś,
Ale powinieneś wiedzieć, czy jesteś niewolnikiem, czy nie. jj

 

„Jeżeli wolność słowa cokolwiek oznacza, to oznacza ona prawo do mówienia tego,
czego ludzie nie chcą słyszeć i co chcieliby ukryć”. Jerzy Orwell

 

„Zachęcanie do szczepień jest społecznie szkodliwe, a medycznie nieuzasadnione”
z Raportu Komisji JKM Króla Anglii.

 

 

 

 

Jak na pewno Drodzy Czytelnicy zauważyliście, polskojęzyczne media niemieckich właścicieli, w czasie wojny zwane Gadzinówkami, pod amerykańskim zarządem do 2099 roku, rozpoczęły kolejną kampanię straszenia tubylczego, mniej wartościowego ludka [St.Michalkiewicz] rzekomym wzrostem zachorowań na odrę np. w Rumunii.
Oczywiście celem jest  wzrost sprzedaży szczepionki MMR, tej samej, która, co udowodniono wielokrotnie, powoduje liczne powikłania, w tym autyzm. Pikanterii całej sprawie nadaje fakt, że Sąd najwyższy Niemiec po wysłuchaniu opinii 6 biegłych i przedstawieniu licznych dowodów przez stronę przeciwną‚ wydał uprawomocniony wyrok, że wirus odry nie istnieje. Skoro wirus odry nie istnieje, a przynajmniej do tej pory nikt na świecie go nie odkrył, to na co szczepią polskie dzieci eksperymentatorzy, wykonujący posłusznie i bezmyślnie zalecenia odgórne?
Kolejnym problemem jest bezdyskusyjny fakt, że po szczepieniach w badanym okresie zmarło 108 dzieci, a z powodu choroby zwanej odrą, tylko 1, słownie, jedno dziecko.
 Od razu widzimy, jaki poziom merytoryczny reprezentują członkowie ugrupowania, zwanego Stowarzyszeniem Wakcynologów, głosząc wyższość szczepień nad przechorowaniem naturalnym. Po prostu depopulacja przez szczepionki jest 100 razy szybsza i wyższa, aniżeli czekanie na rezultat naturalnej choroby. I dopiero w tym aspekcie możemy spojrzeć na wprowadzane od 2008 roku przepisy karne, dotyczące przymusu szczepień.
Według Oxford Dictionary, systemem dyktatorskim nazywamy taki ustrój, w którym zmusza się społeczeństwo do konformizmu groźbą i terrorem, a w krajach demokratycznych perswazją i propagandą.
Każdy może się przekonać, że w Polsce nawet w tak podstawowym aspekcie jak medycyna, stosuje się przymus i groźby karalne, które dla urzędnika są bezkarne. Jednocześnie rząd warszawski [G.Braun] zwolnił wszystkich swoich „popudczików” od jakiejkolwiek odpowiedzialności. Jest to wyraźna faszyzacja państwa, a podobno konstytucyjnie faszyzm jest zabroniony? Trudno sobie wyobrazić głupszy, lub bardziej niebezpieczny sposób podejmowania decyzji, aniżeli przyzwolenie, by decyzje podejmowali ludzie, którzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje błędy. Tak przynajmniej twierdzi p. Th. Sowell.
Absurdem, a w Polsce normą, jest sytuacja zatwierdzona ustawowo przez sejm w 2008 roku, w którym system monitorowania powikłań po szczepieniach w Polsce, enigmatycznie nazywany niepożądanym odczynem, odmawia zbadania i zarejestrowania takowego powikłania. Nagminne są przypadki odmowy przyjęcia zgłoszenia przez sanepid, a jednocześnie karania zgłaszających kontrolami tego urzędu.
Mało tego, zgłoszone do URL powikłania nie są rejestrowane w systemie NOP. Sanepid, będący jednocześnie organem zamawiającym szczepionki, przechowującym  i kontrolującym wyszczepialność, ma jednocześnie kontrolować powikłania po szczepieniach, a tak naprawdę skutecznie zniechęca i zastrasza lekarzy, aby nie informowali o powikłaniach. Lekarze są wzywani przez sądy Izb Lekarskich, przesłuchiwani i zastraszani groźbami odebrania prawa wykonywania zawodu za podawanie informacji o skutkach i możliwości powikłań.
I proszę zauważyć, że żadnemu aktorowi sceny politycznej zwanemu posłem, taka sytuacja nie przeszkadza. Jednoznacznie wskazuje to na fakt, że grają tylko scenariusz napisany przez korporacje, a Polska jest kondominium takowych korporacji. Dodatkowo ujawnia to olbrzymie możliwości manipulacji finansowych.
GIS zamawia dużą ilość szczepionek, a jak się zbliża termin ich ważności, to straszy się epidemiami i przeprowadza naciski na lekarzy w celu zwiększenia sprzedaży.
Typowym dowodem potwierdzającym wymienioną tezę jest akcja sanepidów w czasie powodzi w 1997 roku. Nagle, jak królik z konopi wyskoczyły rozmaite artykułystraszące epidemiami i rozpoczęto masowe szczepienia na wszystko, co jeszcze leżało niesprzedane w magazynach.
Już student 3 roku dobrej uczelni medycznej wie, że przeciwciała powstają dopiero po okresie 4-6 tygodni od chwili zaszczepienia, a więc w okresie powodzi szczepienie jest nie tylko, że niewskazane, ale szkodliwe, ponieważ rozdwaja siły organizmu na walkę z bakteriami, które mogły wniknąć w czasie walki z żywiołem oraz na walkę z wprowadzonymi bezpośrednio do krwi zarazkami. Prościej, jest głupotą do kwadratu szczepić ludzi w takiej sytuacji, sprzeczną z elementarną wiedzą medyczną. Pozwoliła jednak ta powódź upłynnić zaległości z magazynów, a więc kontrolerzy nic nie mogli znaleźć z przeterminowanych szczepionek.
Dowodem takiej dwulicowej działalności Izb Lekarskich wprost jest np. kilkukrotne kierowanie do sądu Izby mojej sprawy, tzn. pisania artykułów na tematy szczepień i pomimo uniewinnienia w pierwszej rozprawie na wniosek Naczelnej Izby, sprawa toczy się dalej, ale koszty rozpraw mam pokrywać z własnej kieszeni. Czyli innymi słowy, urzędnicy Izby Warszawskiej robią sobie wycieczki do Gdańska za moje – emeryta – pieniądze. wycenia sobie taką jednodniową wycieczkę na ok. 2000 zl. Dobry sposóļ dorabiania, nieprawdaż. Jest bardzo ciekawa sytuacja?
Nie wspominając o tym, że gdański sanepid wystosowuje do wszystkich przychodni pisma o podawanie do swojej wiadomości wszelkich wystawionych przeze mnie zwolnień od szczepień. Nie wiem, czy to jest działanie legalne, ponieważ sanepidy nie mają uprawnień do kontroli, ani śledzenia działań lekarzy. Ale w tym państewku istniejącym formalnie, nikt przecież z urzędników nie zwraca uwagi na istniejące przepisy prawne. Jednocześnie sanepid kwestionuje moje zaświadczenia o zwolnieniu ze szczepień, nawet takie, jak wystawione dla dziecka z rozpoznaniem już autyzmu poszczepiennego. I robi to w co najmniej dyskusyjny sposób, przez osoby pobierające wynagrodzenie od firm szczepionkarskich.
Jeszcze bardziej karkołomne działania podejmuje p. dr Deptulska-Adamcio, która oskarża mnie, że zaświadczenie nie było wystawione na odpowiednim druku w sytuacji, kiedy 99% zaświadczeń lekarskich wystawia się na blankietach recept i nawet SĄDY POWSZECHNE NIE KWESTIONUJĄ TAKOWYCH DOKUMENTÓW.
 Wymieniona ustawa z 2008 roku w ogóle nie precyzuje formy wystawienia. Czyli starsza pani zagubiła się już zupełnie w realnym świecie. Są to na pewno skutki permanentnego szczepienia siebie. Wiadomo, jakie powikłania występują po nadmiarze aluminium w organizmie, szczególnie w mózgu. Ot, taki jest poziom pracowników tej instytucji i GŁÓWNEGO INSPEKTORA SANITARNEGO.

 

W celu lepszego naświetlenia całości sprawy przypomnę, na czym polega obecna edukacja. Bernarde Russel sformułował to tak: „Celem edukacji powinno być zniszczenie wolnej woli, tak aby uczniowie, po skończonych szkołach, nie byli zdolni przez resztę swojego życia do samodzielnego myślenia i kojarzenia faktów, lub działania innego aniżeli to, które im się podaje jako poprawne politycznie.”
Jak już wielokrotnie podawałem, 100% Polaków posiadło umiejętność czytania i pisania, ale 98% z nich nie wie, w jakim celu posiadło tą umiejętność. Otóż wg współczesnego paradygmatu, umiejętność czytania i pisania jest rodzajem zniewolenia większości społeczeństwa. W tym celu we wszystkich mass mediach ukazują się jedynie słuszne informacje.
W tej sytuacji bezmyślnie akceptujemy podawane nam poglądy innych, jako prawdę. Najlepszym dowodem jest ostatni atak rzekomo sarinem na ludność w Syrii, podobno potrzebny USA do masowego nalotu na syryjskie obiekty.
Każdy jako tako myślący człowiek oglądając zdjęcia, oficjalne, prasowe, pokazujące ratowników rzekomo pomagających ludziom poszkodowanym przez ten „sarin” dostrzeże, że ratownicy nie mają masek p.gaz. oraz na rękach nie mają rękawic, ani ubrań ochronnych. W tej sytuacji są tak samo bezbronni, jak ofiary leżące na ziemi. Innymi słowy, gdyby to naprawdę był atak sarinem, ratownicy musieliby umrzeć wraz ze swoimi podopiecznymi. A zdjęcia pokazują żywych ratowników. Cała więc gadka o ataku sarinem jest wymysłem użytecznych idiotów z mass mediów, nie znających zupełnie realiów gazów bojowych. Ale posiadając monopol nad niemieckimi gazetami wydawanymi w Polsce, nie stanowi problemu takie oszukiwanie.
Ale ta fałszywa flaga pozwoliła na wystrzelenie 69 rakiet o wartości ponad miliona dolarów każda. Czyli, chłopcy z USA zabawili się kosztem 300 milionów złotych podatnika. Jako 52 Stan powinniśmy o tym także wiedzieć. Przecież już partycypujemy w tej zabawie z Pentagonem. Nazywa się to walką z terroryzmem. Przecież „nasze” wojska także biorą udział w tej grze wojny narkotykowej. Nawet na FILMIE ”SŁUŻBY SPECJALNE” TO POKAZANO.

 

Oficjalnie nazywa się to propagandą. Grupa ludzi, posiadająca monopol na wiadomości, może zablokować każdą wiadomość. Jest jednocześnie w stanie tak zamanipulować informacją, że pasuje ona do celów, jakie chcą osiągnąć. W tej konkretnej sytuacji opisanej powyżej, nie da się wykluczyć, że specjalnie nagłośniono i przeprowadzono ten rzekomy atak sarinem, aby ułatwić USA przystąpienie już oficjalne, do wojny z Syrią. Wojna ta nie ma żadnego uzasadnienia dla USA, ponieważ Syria nigdy nie groziła USA, nie posiada takich możliwości i nie poprosiła USA o pomoc. Innymi słowy, Pentagon znajduje się w Syrii nielegalnie. Oczywiście, można postawić inną hipotezę roboczą, że Pentagon wykonuje po prostu polecenia City of London Corporations. Nie jest to nic nowego, przecież „Pustynna Burza” w 1991 roku była także przeprowadzona na zlecenie.
Podobnie pobyt Pentagonu w Afganistanie jest związany bezsprzecznie z IV Wojną Opiumową, a wiadomo, że zyski ze sprzedaży opium lądują w CITY. Stara zasada rzymska mówi: „Patrz, kto osiąg korzyść”.
Wiedza wśród PT Pediatrów na temat szczepień jest więcej, aniżeli minimalna. Przykładowo, do dnia dzisiejszego nie przeprowadzono żadnych badań dotyczących metabolizmu szczepionek. A pediatrzy wykazują całkowity brak zainteresowania metabolizmem szczepionek w organizmie dziecka. Dlaczego? Procesy metabolizmu i wydalania nie są badane dla szczepionek, ponieważ dziwnym trafem badania farmakokinetyczne nie są wymagane do zatwierdzenia szczepionki. Również z niewiadomych powodów uważa się i zakłada, że szczepionki nie powodują żadnej interakcji z innymi medykamentami. Konkretny przykłady?
Proszę bardzo, szczepionka przeciwko grypie. Jej skuteczność jest wg Cochrane Database równa myciu rąk. Jak każdy normalny człowiek, z wyjątkiem członków Stowarzyszenia Wakcynologów wie, mycie rąk nie powoduje powikłań, w odróżnieniu od szczepionki. No, może nie tylko wakcynolodzy o tym nie wiedzą, ponieważ przewodniczący Gdańskiej Izby Lekarskiej, ustanawiając się przewodniczącym spec-komisji do analizy moich artykułów, młodszy kol. Roman Budziński, także o tym nie wie.
Nie przeprowadza się także żadnych badań, czy szczepionka ma wpływ na zmniejszenie zachorowalności np.  w przypadku Flulaval, czy Gardasilu. W przypadku Gardasilu pierwsze efekty będzie można zaobserwować, lub nie, koło 2035 roku. Dlatego z całą odpowiedzialnością należy stwierdzić, że na obecnym etapie wiedzy rząd warszawski po prostu wymusza prowadzenie eksperymentu medycznego na dzieciach.

 

Przeprowadzane badania szczepionek nie obejmują  badań toksyczności na zwierzętach. Praktycznie żadna ze szczepionek nie przeszła badań nad rakotwórczością, czy teratogennością. Innymi słowy, nie wiemy, czy nie wywołują wad wrodzonych.
W pierwszej sytuacji wiemy z całą pewnością, że Gardasil – Siligard powoduje zanikanie miesiączki, czyli występowanie menopauzy już w 16 – 18 roku życia oraz powoduje deformacje narządów rodnych tych dziewczynek. Innymi słowy, powoduje bezpłodność. 
W drugim przypadku wiemy, że w Brazylii po szczepieniu DPT z dużą dawką aluminium wstępowała wada wrodzona, zwana małogłowiem. Oczywiście w świat poszła informacja, że to rzekomy wirus Zika spowodował to małogłowie. Brak jednak, jak do tej pory, jakiegokolwiek badania niezależnych ośrodków potwierdzających fakt w ogóle istnienia tego wirusa. Patent na wirusa ZIKA ma bowiem Pentagon. A jak wiadomo, Pentagon dysponuje laboratoriami broni biologicznej, np. w Forcie Detrick.
Jest także faktem bezspornym, że małogłowie w Brazylii występowało u kobiet, które przymusowo w czasie ciąży zaszczepiono nową szczepionką, która była dopuszczona dla dzieci powyżej 4. roku życia. Jak każdy przeciętnie zorientowany człowiek wie, dziecko czteroletnie jest znacznie większe od płodu.W sprzedawanej szczepionce BOOSTRIX znajduje się 0.5 mg aluminium, znanej neurotoksyny.

 

Badania wskazują, że pacjenci z niewydolnością nerek, lub wcześniaki i noworodki z niską wagą urodzeniową, które otrzymują pozajelitowo aluminium w ilości większej, aniżeli 4-5 mikrogramów/kg/dzień, gromadzą aluminium w centralnym układzie nerwowym i kościach i może to być toksyczne dla organizmu.
Aluminium może powodować neurologiczne szkody.
Aluminium przedawkowane u niemowląt i małych dzieci może prowadzić do śmierci pacjentów z osłabioną funkcją nerek, lub u wcześniaków.
Aluminium toksyczność u niemowląt i dzieci [A.A.Pedaitrics.Pedaitria T 97, nr 03.03.1996].
Tak więc deformacje głowy związane są z zawartością toksyn w szczepionce [ konkretnie aluminium], a nie jakimś wirusem, który znany jest co najmniej od pół wieku i w okresie tym nie zanotowano żadnych deformacji u dzieci.
Generalnie wirus ZIKA powoduje objawy podobne do grypy, tj. katar, łzawienie. Tak było przez ponad 50 lat, tj. dopóki nie zabrali się za niego specjaliści od broni biologicznej z Pentagonu, plus mass media. 
Dlaczego polskie dzieci wykorzystuje się do tych pseudomedycznych eksperymentów? To proste, główni producenci szczepionek w USA zostali ukarani grzywnami. I tak:
Konsorcjum Merck Sharp&Dohne dostało ostatnio karę w wysokości 950 milionów dolarów w 2011 i 4.85 miliarda dolarów w 2007 r. GSK- sponsor główny Medycyny Praktycznej, tej reklamówki przemysłu farmaceutycznego w Polsce, został ukarany 3 miliardami dolarów kary. Sanofil – Aventis ostatnia kara w USA 109 milionów dolarów. Novartis – ostatnia kara w USA 422.5 miliona dolarów, Pfizier – ostatnia większa kara w USA 55 milionów dolarów.
I już wiesz, Szanowny Czytelniku, dlaczego muszą skubać Polaków. Na kimś trzeba sobie odbić te straty, a rząd warszawski i podległe mu służby są wyjątkowo spolegliwe w stosunku do przyjezdnych.

 

gda.12.IV.2017r.